Szukaj według autora lub tytułu:

szukanie zaawansowane

DARMOWA WYSYŁKA
BRAKUJE: 65.00zł

nie masz książek w koszyku

karta książki

okładka
  • Tytuł oryginału: NEXUS
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Michał Kłobukowski
  • Oprawa: broszurowa
  • Format: 145 × 235 mm
  • ISBN: 83-88459-49-X
  • Data wydania: kwiecień 2003, wydanie II poprawione
  • Ilość stron: 328

Cena: 29.70 zł

Cena: 33.00 zł

Henry Miller

Nexus

Różoukrzyżowanie

W powieści Nexus (1961), ostatnim tomie autobiograficznej trylogii Różoukrzyżowanie (The Rosy Crucifixion), Henry Miller, wówczas już pisarz o ugruntowanej pozycji, ukazuje z trzydziestoletniej perspektywy swoje osobiste, bolesne doświadczenia z okresu małżeństwa z June Mansfield (Mona), która zaangażowała się w miłosny związek z młodą ekscentryczną malarką. Głęboko zraniony i upokorzony Miller, wciąż zakochany i zafascynowany osobowością żony, ale świadomy straconych szans, nie przestaje walczyć o swoją godność, rozpaczliwie szukając oparcia i ukojenia w niezrealizowanych jeszcze marzeniach o karierze pisarskiej. Choć sam uważa się za artystę, z ironicznym dystansem i zjadliwym humorem kreśli obraz nowojorskiej bohemy, szydząc z jej snobizmu i pretensjonalności. Daje się zarazem poznać jako wspaniały obserwator ludzkich charakterów i zachowań, jego dzieło zaś, podobnie jak pierwsze dwa tomy trylogii, to ogromny poemat kreacyjny, urzekający bogactwem stylów i konwencji językowych oraz emocjonalną i intelektualną spontanicznością.

Fragment książki

pokaż

Pewnego dnia tak mnie już zbrzydził cały ten bezsensowny młyn, że przyszedł mi do głowy świetny pomysł. Postanowiłem, ot tak dla sportu, spiknąć się z bratem Mony, ale nie z tym po West Point, tylko z młodszym. Zawsze twierdziła, że jest bardzo szczery, bezpośredni. Kiedyś wręcz o nim powiedziała, że po prostu nie umie kłamać.

No właśnie, czemu nie mielibyśmy pogadać od serca? Kilka oczywistych faktów, kilka oziębłych prawd byłoby miłym wtrętem w tym nieprzerwanym strumieniu fantazji i bredni.

No więc dzwonię do niego. O dziwo, aż się pali, żeby do mnie wpaść. Już dawno by nas odwiedził, ale Mona nawet słyszeć o tym nie chciała. Przez telefon wydaje się bystry, otwarty i w ogóle sympathique. Oznajmia mi jak mały chłopiec, że niedługo ma nadzieję skończyć prawo i zacząć praktykę.

Ledwie rzucił okiem na nasze muzeum osobliwości i już wpada w panikę. Chodzi jak w transie, gapi się na to, na tamto, i z dezaprobatą kiwa głową.

- Więc tak żyjecie? - pyta raz po raz. - To na pewno jej pomysł. Boże, ale z niej dziwadło.

Proponuję mu kieliszek wina, ale mówi, że alkoholu nie bierze do ust. To może kawę? Nie, wystarczy szklanka wody.

Pytam, czy zawsze była taka. A on mi na to, że w rodzinie nigdy o niej zbyt wiele nie wiedziano. Miała własne życie i masę tajemnic, zawsze udawała, że jest inaczej niż było. Wciąż tylko kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa.

- A jaka była, zanim poszła do koledżu?

- Jakiego koledżu? Nie skończyła nawet ogólniaka. Miała szesnaście lat, kiedy się od nas wyprowadziła.

Zasugerowałem najtaktowniej jak umiałem, że może przygnębiała ją sytuacja w domu.

- Może nie umiała dogadać się z macochą. - dodałem.

- Z macochą? Powiedziała, że ma macochę? A to ścierwo!

- Owszem. Zawsze twierdzi, że nie mogła się dogadać z macochą. Za to ojca bardzo kochała. Przynajmniej tak mówi. Podobno ona i ojciec byli ze sobą bardzo zżyci.

- I co jeszcze opowiadała? - spytał i ze złości zacisnął usta.

- O, mnóstwo rzeczy. Na przykład to, że siostra jej nienawidziła. Mona nigdy nie wiedziała za co.

- Proszę mi już nic więcej nie mówić - przerwał. - Dosyć tego! Jest akurat odwrotnie. Dokładnie na odwrót. Lepszej matki niż nasza nie sposób sobie wyobrazić. Jest rodzoną matką Mony, a nie macochą. A ojciec tak się czasem na Monę wściekał, że lał ją bez litości. Głównie za te jej kłamstwa... Hmm, siostra. Owszem, jest zupełnie normalna, zwyczajna, a przy tym bardzo ładna. Nigdy nie było w niej ani odrobiny nienawiści. Wręcz przeciwnie: robiła co mogła, żeby nam wszystkim lżej się żyło. Ale na takie ścierwo jak Mona nikt nie miał sposobu. Wszystko musiało iść po jej myśli, bo straszyła, że ucieknie z domu.

- Nie rozumiem - wtrąciłem. - Wiem, że jest urodzoną kłamczuchą, ale żeby tak wszystko kompletnie przeinaczyć? Po co jej to? Co właściwie chce udowodnić?

- Zawsze sadziła, że nas przerasta - odparł. Wydawaliśmy jej się zanadto prozaiczni, konwencjonalni. Była przecież kimś - aktorką. A raczej uważała się za aktorkę. Nie miała ani krztyny talentu. Byłą zbyt teatralna, rozumie pan. Ale przyznam, że zawsze umiała sprawiać korzystne wrażenie. Miała wrodzony dar nabierania ludzi. Jak już mówiłem, odkąd urwała się z domu, o jej życiu wiemy tyle, co nic. Widujemy ją raz na rok, a może i rzadziej. Zawsze przychodzi z naręczem prezentów, jak księżniczka. I zawsze ma cały zestaw kłamstw o tym, czego dokonała. Ale nie sposób ustalić, co właściwie robi w życiu.

- Muszę pana o coś spytać - powiedziałem. - Czy nie pochodzicie przypadkiem z żydowskiej rodziny?

- Oczywiście. A bo co? Próbowała panu wmówić, że jest inaczej? Ona jedna z całej rodziny brzydziła się własnym pochodzeniem. Matkę doprowadzało to do szału. Pewnie panu nie powiedziała, jak się naprawdę nazywamy? Bo wie pan, po przyjeździe do Ameryki ojciec zmienił nazwisko. Nasze prawdziwe znaczy po polsku "śmierć".

Tu on z kolei chciał zadać mi pewne pytanie. Głowił się, jak je sformułować. Wreszcie wyrzucił je z siebie, ale się przy tym zarumienił.

- Czy miewa pan z nią kłopoty? No, wie pan... jak to w małżeństwie?

- Ależ tak, mamy swoje kłopoty - odparłem. - Tak jak każde małżeństwo. Całą masę kłopotów. Ale to już nie pańskie zmartwienie.

- Czyli nie ugania się za... innymi mężczyznami?

- Nie, właściwie nie. - (Boże, gdyby wiedział!) - Ona kocha mnie, a ja ją. Choćby miała nie wiem ile wad, dla mnie jest jedną jedyną.

- O co więc chodzi?

Nie miałem pojęcia, jak to sformułować, żeby nim zbytnio nie wstrząsnąć. Powiedziałem, że trudno tę sprawę wytłumaczyć.

- Nie musi pan niczego ukrywać - zapewnił mnie. - Wszystko zniosę.

- Widzi pan... mieszkamy tu we troje. Na ścianach wiszą same obrazy tej drugiej. Jest mniej więcej w wieku pańskiej siostry. To ekscentryczka, a pańska siostra wyraźnie ją uwielbia. - (Dziwnie się czułem, mówiąc "pańska siostra".) - Czasem czuję, ze bardziej jej zależy na tej przyjaciółce niż na mnie. Ostatnio zrobiła się między nami dość gęsta atmosfera, rozumie pan.

- Wyobrażam sobie - rzekł. Ale czemu jej pan po prostu nie wyrzuci?

- Sęk w tym, że nie mogę. Niech pan nie myśli, że nie próbowałem. Ale to nic nie daje. Jeśli tamta się wyniesie, pańska siostra odejdzie razem z nią.

- Ani trochę mnie pan nie zaskoczył - odparł. - To bardzo do niej podobne. Proszę mnie dobrze zrozumieć: moim zdaniem wcale nie jest lesbijką. Po prostu lubi uwikłania. Za wszelką cenę chce stworzyć wokół siebie sensację.

- Czemu jest pan taki pewien, że nie kocha tej trzeciej? Sam pan przyznał, że mało ją widuje w ostatnich latach...

- Ona lubi mężczyzn - stwierdził. - To akurat wiem.

- Mówi pan z wielkim przekonaniem.

- Bo jestem przekonany. Proszę mnie nie pytać, jakie mam po temu podstawy. Wiem swoje i tyle. Proszę pamiętać, że w żyłach Mony płynie żydowska krew. Obojętne, czy ona sama jest gotowa to przyznać, czy nie. Żydówki są lojalne, nawet te dziwne I rozwydrzone, jak ona. Mają to we krwi..

- Dobra wiadomość - powiedziałem. - Oby prawdziwa.

- Wie pan, co sobie pomyślałem? Powinien pan do nas wpaść i porozmawiać z moją matką. Będzie uszczęśliwiona, kiedy pana pozna. Nie ma pojęcia, za kogo wyszła jej córka. A poza tym wszystko by panu wyjaśniła. Jej też dobrze by to zrobiło.

- Może kiedyś wpadnę - obiecałem. - Prawda nigdy nikomu nie zaszkodziła. A zresztą jestem ciekaw, jak wygląda jej rodzona matka.

- Świetnie - ucieszył się. - Wobec tego ustalmy termin.

Obiecałem wpaść za kilka dni. Podaliśmy sobie ręce.

Kiedy zamykał za sobą furtkę, powiedział:

- Tak naprawdę to przydałoby się jej solidne lanie. Ale pan się na to nie zdobędzie, prawda?

 

Henry Miller

Henry Miller (1891-1980), amerykański pisarz, eseista, bez wątpienia należy do najwybitniejszych prozaików XX wieku. Urodził się w Nowym Jorku w dość zamożnej rodzinie niemieckich emigrantów. Nie ukończywszy studiów uniwersyteckich, rozpoczął dobrze zapowiadającą się karierę urzędniczą, którą porzucił dla literatury. W młodości pracował w różnych zawodach i wiele podróżował po Ameryce. Pierwszą książką o charakterze quasi- czy krypto-autobiograficznym Clipped Wings (Obcięte skrzydła, 1922) otworzył serię utworów szokujących przez długie lata amerykańską opinię literacką i czytelniczą. Wątki autobiograficzne splatają się w nich z anarchizującą filozofią życiową i drapieżnym, niemal ekshibicjonistycznie potraktowanym seksem. Nie mając możliwości publikowania w Stanach Zjednoczonych ze względu na cenzurę obyczajową, w 1930 roku wyjechał do Paryża, gdzie osiadł na dziesięć lat. Tam, wzorem innych przedstawicieli "straconego pokolenia", poznawał środowiska artystycznej bohemy, a także świat paryskiej ulicy. We Francji ukazała się też większość jego utworów. Największy rozgłos zyskała trylogia: Zwrotnik Raka (1934), Czarna wiosna (1936) i Zwrotnik Koziorożca (1939), będąca autobiograficzną kroniką przeżyć autora z okresu paryskiego oraz lat młodości w Ameryce.

Autobiograficzny charakter mają też dalsze utwory Millera, napisane już po powrocie do Ameryki, m.in. Świat seksu (1940), Kolos z Maroussi (1941), który jest peanem na cześć Grecji i wyznaniem duchowej więzi autora z jej kulturą, oraz dwa tomy wspaniałych esejów będących owocem podróży Millera po Ameryce: Klimatyzowany koszmar (1945), studium jałowości amerykańskiej zmechanizowanej cywilizacji, i Pamiętać, by pamiętać, żarliwy protest pisarza przeciwko wojnie. W 1944 roku Miller osiadł w malowniczej posiadłości w Big Sur w Kalifornii, gdzie powstała jego druga słynna trylogia Różoukrzyżowanie, w której odtwarza własne przeżycia z okresu przed pobytem w Paryżu. Trylogia ta, obejmująca tomy Sexus (1949), Plexus (1953) i Nexus (1961) i należąca dziś do klasyki literatury światowej, zwłaszcza zaś przesycony erotyzmem Sexus, utwierdziła swego czasu reputację Millera jako pisarza-skandalisty, czego dowodem jest fakt, że aż do 1962 roku większość jego książek nie mogła się ukazać w Stanach Zjednoczonych.

Późniejsze lata przyniosły jeszcze kilka ważnych książek, m.in. zbiór znakomitych opowiadań Noce miłości i śmiechu (1955), powieść-tryptyk Big Sur i pomarańcze Hieronymusa Boscha (1958) czy utwór sceniczny Just Wild About Harry (Do szaleństwa kocham Harry'ego, 1963). Miller pozostawił też po sobie bogatą spuściznę epistolograficzną - był bowiem maniakiem pisania listów - a uporządkowane zbiory jego korespondencji z Blaise'em Cendrarsem i Lawrence'em Durrellem są nie tylko literackim dokumentem epoki, lecz także żywym zapisem rozwoju niezwykłej osobowości twórczej.

Dziś obyczajowe prowokacje Millera nie wzbudzają już tak wielkich emocji, niemniej na zawsze jego twórczość pozostanie symbolem literackiego buntu, twórczej anarchii, wyzwolenia z oków zakłamanej mieszczańskiej etyki. Jego pisarskie nowatorstwo polega nie tylko na przełamaniu barier obyczajowych, łamaniu ograniczeń i konwencji językowych, stylistycznych i kompozycyjnych, lecz przede wszystkim na podniesieniu kolokwializmów i potocznego języka do rangi zjawiska literackiego w myśl zasady adekwatności słowa do tego, co ono wyraża. Niezwykła swoboda, z jaką Miller łączy naturalizm opisów, surrealistyczne wizje senne, brutalizmy i prozaizmy z wyszukaną, uwzniośloną retoryką, przydają jego pisarstwu ogromnej emocjonalnej i intelektualnej spontaniczności.

Miller żył na miarę swoich książek - z pasją, rozmachem, entuzjazmem. Wiele podróżował, kochał życie i wielbił kobiety, miał pięć żon i przeżył wiele burzliwych romansów. Co najcenniejsze, swoje bogate doświadczenia i przemyślenia potrafił przetworzyć w fascynującą fikcję powieściową.

Z tą książką zamawiano również:

Cena: 22.50 zł

Cena: 25.00 zł

Cena: 30.60 zł

Cena: 34.00 zł

Cena: 37.80 zł

Cena: 42.00 zł

Działy i serie