Szukaj według autora lub tytułu:

szukanie zaawansowane

DARMOWA WYSYŁKA
BRAKUJE: 65.00zł

nie masz książek w koszyku

karta książki

okładka
  • Język oryginału: polski
  • Oprawa: twarda
  • Format: 240 × 217 mm
  • ISBN: 83-7392-081-1
  • Ilość stron: 156

nakład wyczerpany

Wiesław Budzyński

Warszawa Baczyńskiego

Autor, znawca życia i twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (1921-1944), przedstawia jego biografię na panoramicznym tle ówczesnych wydarzeń politycznych, gospodarczych i kulturalnych, zwłaszcza związanych z życiem stolicy, ukazanych w postaci dokumentacji fotograficznej. Bogato ilustrowany album zawiera około stu zdjęć ukazujących rodzinne miasto poety z okresu międzywojnia, czyli czasów jego dzieciństwa i młodości, a także z lat okupacji i powstania warszawskiego; jak wiadomo, Baczyński poległ cztery dni po jego wybuchu. Szczególnym walorem książki są niepublikowane dotąd barwne reprodukcje szkiców i akwareli Baczyńskiego, który był nie tylko wybitnym poetą, lecz także utalentowanym rysownikiem.

Fragment książki

pokaż

W lecie 1922 pani Stefania wróciła do Warszawy. I wtedy 7 września odbył się chrzest. Pani Stefania pracowała teraz jako nauczycielka metodyki i kierowniczka szkoły ćwiczeń przy seminarium nauczycielskim. Krzyś po ukończeniu sześciu lat został uczniem w ćwiczeniówce matki, a jego nauczycielką była Władysława Cuszlak, która poznała przyszłego poetę jeszcze w 1923, gdy miał dwa latka. Cuszlakowa często wówczas bywała w domu państwa Baczyńskich przy Bagateli.

"Krzyś pakował mi się na ramiona i odbywał podróż «na wielbłądzie» -wspomina. -Z natury był szalenie uczuciowy, nerwowy, kapryśny, co wywoływało u Stanisława Baczyńskiego niezadowolenie... Stosunek pana Baczyńskiego do żony i dziecka przybierał czasem formy brutalne, na przykład wyrzucił żonę z dzieckiem z mieszkania" - twierdzi Cuszlakowa.

W 1925 pani Stefania przeniosła się z Krzysiem do mieszkania swej matki, Karoliny Zieleńczykowej, przy Wspólnej róg Emilii Plater. Rozstanie rodziców Krzyś bardzo przeżył i jeszcze bardziej stał się nerwowy. W szkole często zapadał na zdrowiu, gorączkował, musiał leżeć w łóżku.

"Pewnego razu - wspomina Cuszlakowa - podczas pobytu Baczyńskiej w lecznicy, gdy leżała chora na serce, Stanisław przybiegł na Wspólną, a nie zastawszy Krzysia, przyszedł do ogrodu pomologicznego. Krzyś bawił się zbieraniem włochatych, barwnych gąsieniczek i z zachwytem klaskał w ręce. Stanisław nie przywitał się, przerwał dziecku zabawę i podeptał gąsienice jak groźne szkodniki. Krzyś rozpłakał się i z wielkim żaiem zapytał «dlaczego?». Pan Baczyński, zamiast dziecku odpowiedzieć, wyrwał parę chwastów, wychłostał dziecko po gołych nogach i odszedł bez pożegnania ze mną. Od tej pory Krzyś bał się ojca i zaczął! określać go słowem «on»..."

Z relacji Cuszlakowej wynika, że matka pani Stefanii bardzo pragnęła pogodzenia się córki z mężem. Wynajęła im nawet letnisko w Urlach pod Warszawą. A!e nic z tego nie wyszło - wrócili każde osobno...

Władysława Cuszlakowa odnosiła wówczas wrażenie, że z Krzysia wyrośnie malarz. Opowiadał jej fantastyczne bajki, które barwnie ilustrowai. Starał się pięknie pisać, płakał nad każdym kleksem. Bardzo lubił rysować, ponosiła go fantazja, ilustrował wymyślone przez siebie bajki, a kiedy opowiadał ich treść, to gorzały mu piękne sarnie oczy. Mówił, że kiedy dorośnie, będzie miał domek z ogródkiem pełnym kwiatków i zamieszka w nim z mamuśką - wspomina nauczycielka.

Matka z niezwykłą troskliwością - parę lat samotnie - oddała się wychowaniu syna. "Wiedziała chyba, że więcej dzieci mieć nie będzie. Ogarniał ją paniczny ięk wobec każdej jego gorączki lub ataku duszności. Stąd uległe postępowanie, pełne oddania i pokory" (M. Turlejska). W drugiej połowie lat dwudziestych Krzysztof poszedł do przedszkola, które było jakby szkołą przygotowawczą, w Alejach Ujazdowskich 37. Było to prywatne przedszkole pani Girtlerowej. Bogusława Karczewskiego posłano tam, kiedy miał sześć i pół roku. Zajęcia trwały od dziewiątej do dwunastej. Był taki zwyczaj - opowiada - że z rana dzieci odprowadzały służące. Po lekcjach przychodziły matki i wszyscy szli do ogrodu ujazdowskiego, czasem do Łazienek. Matki - jego i Krzysia - tak się jakoś zaprzyjaźniły, że chodzili tam razem.

W przedszkolu było sporo dzieci z rodzin żydowskich; niektóre już wyznania rzymskokatolickiego. Manifestowało się to w różny sposób. Karczewski pamięta, że kiedyś jego matka relacjonowała ojcu przy obiedzie rozmowę z panią Kobrynerową, matką kolegi z przedszkola, która uzasadniała decyzję zmiany wyznania jedynie chęcią asymilacji w środowisku polskim. Przeciwieństwem tej postawy była - zdaniem matki - Stefania Baczyńska, której wiara miała głębsze uzasadnienie. Ojca Krzysztofa Karczewski nie pamięta - nigdy go prawdopodobnie nie widział, a wręcz odnosił takie wrażenie, jakby Krzyś w ogóle nie miał ojca; nie podejrzewał, że może tu chodzić o jakiś konflikt rodzinny.

Na spacerach w ogrodzie Krzysztof spotykał siostry Zieleńczykówny, z rodziny matki. Kłaniali się sobie, ale nie było między nimi bliższego kontaktu. Maria Turlejska, jedna z sióstr Zieleńczykówien, zapamiętała Krzysia w granatowym aksamitnym ubranku z koronkowym kołnierzykiem i takimiż mankietami, podobnego do bohaterów książek, które wówczas czytali, jak Tajemniczy ogród czy Mały lord. Był ostrzyżony jak oni, to znaczy z grzywką i z włosami przyciętymi równo, nieco powyżej dolnej krawędzi uszu, na tzw. polkę.

Krzyś był ładnym dzieckiem, choć mimo upływu lat nadal niewysokim i delikatnej budowy. Z usposobienia należał do Zieleńczyków - był spokojny, opanowany i z natury nieśmiały, w przeciwieństwie do pobudliwego ojca. Po Zieleńczykach odziedziczył też - niestety - słabe zdrowie: "Zieieńczykowskie nosy oznaczały wciąż powracające, uporczywe katary, zajęte zatoki, skłonności do angin" - wyjawia Turlejska. Z kolei Zieleńczykowskie humory to przechodzenie w stany skrajne: od depresji, neurastenii, jeśli nie histerii, do drwin ze wszystkiego. Od matki zatem zapewne przejął poeta swoiste poczucie humoru... 

Wiesław Budzyński

Wiesław Budzyński (urodzony w 1948 r.) znany jest przede wszystkim jako wybitny znawca życia i twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Napisał m.in. Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila, Testament Krzysztofa Kamila, Dom Baczyńskiego. Jest także autorem opracowań i wyborów poezji Baczyńskiego, np.: Kiedy się miłość śmiercią stała, Baczyński i Inni, Po stronie nadziei.

Swój talent wnikliwej obserwacji ludzkich losów i przejmującego ich opisywania Wiesław Budzyński wykorzstał przybliżając nam również inne niezwykłe postaci, czasem zupełnie nieznane, np.: Życie na czerwono to wstrząsająca historia wilnianina, który szesnaście lat spędził w sowieckich łagrach, Na straconej placówce - zbiór opowieści m.in. o Kusocińskim i Ordównie, zaś Świątynia przodków - o Wańkowiczu, Tuwimie, Miłoszu.

Szczególnie jednak istotna wydaje się jeszcze jedna książka Budzyńskiego - Schulz pod kluczem - plon wędrówek śladami Brunona Schulza,  przywołująca polski Drohobycz II Rzeczypospolitej - Drohobycz, którego już nie ma. Autor zaskakuje dociekliwym spojrzeniem na Schulza - nie tylko wielkiego pisarza, ale też człowieka mocno związanego z historią swojego miasta i kraju, patriotę w piłsudczykowskim rozumieniu tego słowa...

Z tą książką zamawiano również:

Cena: 26.10 zł

Cena: 29.00 zł

Cena: 20.70 zł

Cena: 23.00 zł

Cena: 17.11 zł

Cena: 19.01 zł

Cena: 9.00 zł

Cena: 10.00 zł

Cena: 35.10 zł

Cena: 39.00 zł

Cena: 23.40 zł

Cena: 26.00 zł

Działy i serie