Szukaj według autora lub tytułu:

szukanie zaawansowane

DARMOWA WYSYŁKA
BRAKUJE: 65.00zł

nie masz książek w koszyku

karta książki

okładka
  • Tytuł oryginału: Il cane di terracotta
  • Język oryginału: włoski
  • Przekład: Jarosław Mikołajewski
  • Oprawa: broszurowa
  • Format: kieszonkowy
  • ISBN: 978-83-7392-238-9
  • Data wydania: czerwiec 2007
  • Ilość stron: 308

Cena: 22.50 zł

Cena: 25.00 zł

Andrea Camilleri

Pies z terakoty

Kolejna powieść sensacyjna z komisarzem Montalbano w roli głównej łączy wątek kryminalny z gorzko-ironicznym obrazem sycylijskiej prowincji. W miasteczku Vigàta dzieją się rzeczy zdumiewające: jeden z mafijnych bossów koniecznie chce się oddać w ręce policji; złodzieje z niezrozumiałych powodów porzucają ciężarówkę z wielkim łupem. Sprawy zaczynają przybierać dramatyczny obrót, kiedy ginie jedyny świadek kradzieży i gdy dochodzi do zamachu na życie "nawróconego" gangstera. Sensacyjny zwrot w śledztwie stanowi odkrycie tajemniczej groty z ciałami zamordowanych kochanków. Znalezione przy nich przedmioty, w tym pies z terakoty, mogą wskazywać na zbrodnię rytualną, badania zaś poświadczają, że do tragedii doszło przed pięćdziesięciu laty. Tę skomplikowaną szaradę stara się rozwiązać znany już czytelnikom z powieści Kształt wody komisarz Montalbano, który już dawno pozbył się złudzeń co do praw rządzących jego piękną wyspą.

Fragment książki

pokaż

Zadzwonił telefon. Montalbano podniósł słuchawkę i usłyszał głos Catarelli, który pełnił funkcję recepcjonisty.

—   Pan komisarz? Po drugiej stronie, tak jakby, doktor Jacomuzzi.

  Dawaj.

—   To ja już łączę, komisarzu, z komisarzem — powie­dział Catarella.

—   Montalbano? Jako że przejeżdżałem tędy w drodze powrotnej z groty...

   Czyli gdzie jesteś?

   Jak to „gdzie jestem”? W pokoju sąsiadującym z twoim gabinetem.

Montalbano przeklął. Czy można być głupszym od Catarelli?

—   Więc przyjdź tutaj.

Drzwi się otworzyły i wszedł Jacomuzzi, pobrudzony czerwonym piaskiem i pyłem, potargany i porozpinany.

  Dlaczego twój funkcjonariusz chciał, żebym rozma­wiał z tobą tylko przez telefon?

Jacomuzzi, kto jest bardziej zabawny, idiota czy ten, kto się z niego śmieje? Przecież wiesz, jaki jest Catarella! Trzeba było kopnąć go w dupę i wejść.

—  Skończyłem badania groty. Kazałem przeczesać pia­sek: mówię ci, lepiej od poszukiwaczy złota w amerykań­skich filmach. Nie znaleźliśmy nic, ale to nic. A skoro, jak powiedział Pasąuano, rany miały otwór wejściowy i wyjścio­wy, oznacza to tylko jedno.

—  Że oboje zostali zabici gdzie indziej.

Właśnie. Gdyby zostali zamordowani w grocie, zna­leźlibyśmy kule. Ach, jest jednak coś dziwnego. Piasek w grocie był zmieszany z odłamkami drobniutko zmiażdżo­nych muszli, musiały być ich tysiące.

  Jezu! — wymamrotał Montalbano. Sen, koszmar, nagie ciało Livii, po którym pełzały ślimaki. Co to wszystko mogło oznaczać? Uniósł dłoń do czoła, poczuł, że caty jest spocony.

   Źle się czujesz? — spytał przestraszony Jacomuzzi.

   To nic, zakręciło mi się w głowie, czuję się tylko zmęczony.

   Zawołaj  Catarellę i każ sobie przynieść koniak z baru.

Catarellę? Żartujesz? Kiedyś posłałem go po cappuccino, a wrócił z zakonnikiem.

Jacomuzzi położył na stole trzy monety.

—  To niektóre z tych, co były w misce, pozostałe posłałem do laboratorium. Na nic ci się nie  przydadzą, zachowaj je na pamiątkę.

14

Zdarzało się, że Montalbano nie widział Adeliny nawet przez kilka miesięcy. Co tydzień zostawiał na stole w kuch­ni pieniądze na zakupy, co miesiąc pensję. Jednak pomię­dzy nimi ustalił się spontaniczny system wymiany wiado­mości. Kiedy Adelina chciała więcej pieniędzy na zakupy, stawiała na stole glinianego chłopca — skarbonkę, którą kupił kiedyś na targu i którą trzymał dla ozdoby. Kiedy trzeba było uzupełnić zapas skarpetek lub majtek, kładła jedną parę na łóżku. Oczywiście system działał nie tylko w jednym kierunku; również Montalbano przekazywał jej tajemne sygnały, które odbierała bez trudu. Jakiś czas temu zorientował się, że kiedy jest spięty, zaniepokojony, nerwowy, Adelina odczytuje to ze sposobu, w jaki rano wy­szedł z domu, i wówczas przygotowuje dla niego danie wyjątkowe, które podnosi go na duchu. Również tego dnia wkroczyła do akcji, dzięki czemu Montalbano znalazł go­towy sos z mątw, gęsty i czarny, taki, jaki lubił najbardziej. Czy była tam również odrobina lebiodki? Długo wąchał, zanim postawił danie na ogniu, lecz i tym razem dochodze­nie nie przyniosło rezultatu. Kiedy skończył jeść, włożył slipki i postanowił przejść się brzegiem morza. Zrobiwszy zaledwie kilka kroków, poczuł się jednak zmęczony; rozbo­lały go łydki. — Pierdolenie na stojąco i spacery po piasku to już nie dla mnie.

Prawdę mówiąc, kiedyś kochał się na stojąco i okazało się to o wiele mniej męczące od marszu brzegiem morza, nawet po najtwardszym piasku, tym, który leży najbliżej wody. Spojrzał na zegarek i zdziwił się: jakie kilka kroków, spacerował już dwie godziny! Osunął się bezwładnie.

—   Panie komisarzu! Panie komisarzu!

Głos dobiegał z oddali. Wstał, dysząc ciężko, i zaczął wpatrywać się w morze, przekonany, że ktoś woła go z łodzi albo z pontonu. Lecz po sam horyzont morze było puste.

—   Panie komisarzu, jestem tutaj! Panie komisarzu!

Odwrócił się. Szosą, której dość długi odcinek biegł wzdłuż plaży, nadjeżdżał Tortorella.

Kiedy pospiesznie mył się i ubierał, Tortorella opo­wiadał o anonimowym telefonie, który odebrali w komi­sariacie.

—   Kto odebrał? — spyta! Montalbano.

Jeżeli to był Catarella, to nie wiadomo, co z tego zrozu­miał i przekazał.

   Nie, panie komisarzu — powiedział z uśmiechem Tortorella, który odgadł myśli przełożonego. — On po­szedł na chwilę do ubikacji i ja zastąpiłem go przy telefo­nie. Głos miał akcent z Palermo, wymawiał „i" zamiast „r”, lecz możliwe, że robił to celowo. Powiedział, że na „pastwi­sku” jest ścierwo pewnego skurwysyna w zielonym samo­chodzie.

   Kto tam pojechał?

   Fazio i Galluzzo, a ja popędziłem po pana. Nie wiem, czy dobrze zrobiłem, być może ten telefon to żart, kawał.

   Ale my, Sycylijczycy, przecież bardzo lubimy robić sobie kawały.

 

Andrea Camilleri

Andrea Camilleri, znany włoski pisarz i reżyser teatralny, urodził się w 1925 roku w Porto Empedocle, małym miasteczku na Sycylii; od dawna jednak mieszka w Rzymie. Przez wiele lat głównym obszarem jego działalności twórczej był teatr. Ponad sto realizacji scenicznych, wśród których znaczną część stanowią sztuki Pirandella i De Filippa, a z autorów zagranicznych Becketta, Ionesco, Strindberga i Eliota, przyniosło mu środowiskową sławę wybitnego reżysera, mistrza klasycznej realizacji, i zaowocowało profesurą w ważnych włoskich akademiach sztuki teatralnej i filmowej. Jako pisarz debiutował wierszami na początku lat czterdziestych. Na tych pierwszych dokonaniach zakończył jednak swoje poetyckie próby i od tej pory powszechnie cenioną pracę reżysera łączył z eksperymentami prozatorskimi. Pierwszą powieść Il corso delle cose ("Bieg rzeczy") opublikował w wieku pięćdziesięciu trzech lat. Zmęczony poszukiwaniami na poziomie języka i kompozycji, postanowił radykalnie zawęzić formę i skupić się na strukturze powieści kryminalnej, opartej na nienaruszalności związków logicznych, czasowych i przestrzennych. Od czasu publikacji w 1994 roku Kształtu wody, pierwszej powieści detektywistycznej Camilleriego, jego popularność i poczytność we Włoszech stale wzrasta, od kilku lat zasługując na miano fenomenu czytelniczego.

Akcja wszystkich książek rozgrywa się w małej sycylijskiej mieścinie o nazwie Vigata, której nie ma na mapie, lecz która - zgodnie z zapewnieniem autora - jest dość wierną repliką jego rodzinnego miasteczka, żyjącego własnym rytmem, z dala od ważnych i głośnych spraw świata. Materiału do nakreślenia fabuły dostarcza pisarzowi zawsze jedna z wielu tajemniczych afer, które rozgrywają się na sycylijskiej prowincji, na niewidzialnym pograniczu interesów mafijnych i politycznych. Bardzo mocną stronę tych powieści stanowi ciekawie zarysowana postać głównego bohatera, komisarza Salvo Montalbano, człowieka z krwi i kości. Montalbano to nazwisko bardzo popularne na Sycylii, a ponadto Camilleri nazwał tak swego bohatera w hołdzie dla hiszpańskiego pisarza Manuela Vasqueza Montalbana, znanego już czytelnikom twórcy postaci detektywa, Pepe Carvalha. Komisarz, indywidualista i sentymentalny samotnik, skupia w sobie najlepsze cechy tradycyjnych wartości sycylijskiej arystokracji: niezależność, poczucie honoru oparte na lojalności i uczciwości, ironiczny dystans wobec przedstawicieli nowych hierarchii, sympatię dla wyższych sfer, a zarazem szacunek i współczucie dla ludzi prostych, przegranych i skrzywdzonych. Funkcja, którą pełni Montalbano, jest kwintesencją pasji poznawczej i dociekliwości samego Camilleriego; z zawodem policjanta nieodłącznie związana jest ambicja poznania prawdy, prawda zaś stanowi walor, w którego poszukiwanie warto zaangażować całą inteligencję.

Z tą książką zamawiano również:

Cena: 22.50 zł

Cena: 25.00 zł

Cena: 17.10 zł

Cena: 19.00 zł

Cena: 19.80 zł

Cena: 22.00 zł

Cena: 19.80 zł

Cena: 22.00 zł

Cena: 22.50 zł

Cena: 25.00 zł

Działy i serie