Szukaj według autora lub tytułu:

szukanie zaawansowane

DARMOWA WYSYŁKA
BRAKUJE: 65.00zł

nie masz książek w koszyku

karta książki

okładka
  • Język oryginału: polski
  • Oprawa: twarda z obwolutą
  • Format: 120 × 170 mm
  • ISBN: 83-7392-138-9
  • Data wydania: marzec 2006
  • Ilość stron: 260

Cena: 30.60 zł

Cena: 34.00 zł

Sławomir Mrożek

Baltazar. Autobiografia

„Sławomir Mrożek w słowie wstępnym i zakończeniu tej książki powiada, iż spisywanie wspomnień podjął w celach terapeutycznych. Chodziło o to, aby za pomocą metodycznego drążenia pamięci i przelewania na papier zawartych w niej przeżyć, obrazów i myśli pokonać afazję (utratę zdolności posługiwania się językiem, zarówno w mowie, jak w piśmie), którą został on dotknięty w wyniku udaru mózgu.

[...]

Ludzie dotknięci afazją, a także pokrewnymi przypadłościami, takimi jak amnezja czy syndrom Alzheimera, zdają się stanowić dla niego zaledwie wyostrzony przypadek... normalnego ludzkiego losu. Chodzi o to, że człowiek, z natury rzeczy przobrażając się w czasie, traci, i to nie raz, samego siebie; wielokrotnie przestaje być tak zwanym sobą. „Tak zwanym”, bo gdy się zastanowić nad sensem tego zaimka, zaczyna  się on „rozmywać”; staje się, jak określa to pisarz przy innej okazji, „lingwistyczną ułudą”.

Inaczej mówiąc, Sławomir Mrożek, którego zresztą zawsze zajmowała kwestia tożsamości (narodowej, społecznej, kulturowej), z godną podziwu odwagą i determinacją  wykorzystał przypadek własnej choroby do podjęcia zasadniczego problemu człowieka, jakim jest samoidentyfikacja jednostki. Co rozumiemy, mówiąc o sobie „ja”? Co to właściwie znaczy, że czujemy się „sobą”? Czy jest to stan ciągły, czy zmienny, a jeśli zmienny, to, co podlega zmianie? Co jest podstawą naszej tożsamości, którą wiążemy z naszym imieniem i nazwiskiem?

[...] Pisarz mówi o tym najzwyczajniej, jak jest to tylko możliwe.

[...] Pod koniec tego raportu o życiu Sławomira Mrożka jego autor opowiada o śnie, jaki miał w Paryżu w grudniu 2003, w półtora roku po przebytym udarze. To właśnie w tym śnie poznał on swoje nowe imię i „usłyszał” zapowiedź „dalekiej podróży za granicę”. Nie ma powodu wątpić w szczerość tego wyznania; nie wydaje się, aby piszący wymyślił ten sen dla celów kompozycyjnych, a zwłaszcza dobrał sobie imię. Nie jest ono jednak pospolite ani mało znaczące. Nieodparcie kojarzy się z ostatnim królem Babilonii, a przez to ze słynną przepowiednią podczas mitycznej uczty. Chodzi oczywiście o biblijne „mane, tekel, fares”, wypisane na ścianie tajemniczą ręką. Przypomnijmy, co znaczą te słowa:

Policzono, zważono, rozdzielono. Policzył Bóg królestwo twoje i kres mu położył. Zważony jesteś i znaleziony za lekkim. Rozdzielono królestwo twoje i dano je Medom i Persom.

 

Baltazar vel Sławomir Mrożek dokonuje w tej książce bilansu swego życia („liczy”) i ocenia samego siebie („waży”). Ponieważ zaś nie posiada żadnego królestwa i nie ma czego dzielić, d z i e l i   s i ę   tym, co ma, czyli swoją mądrością. A mądrość ta powiada: to, co nas scala, to pamięć i mowa. Oto jedyne królestwo człowieka.”

 ze wstępu Antoniego Libery

Autobiografia nawiązuje do Dziennika powrotu, opublikowanego w 2000 r. Tym razem jednak pisarz sięgnął do czasów swojego dzieciństwa, młodości aż do chwili emigracji z Polski w 1962 r.

 

Fragment książki

pokaż

Jesień 1939 (ciąg dalszy)

Dopiero w porównaniu z Kamieniem dostrzegłem, jak nienormalna była nasza sytuacja w Borzęcinie, pomimo że obaj właściciele posesji nosili to samo nazwisko. Młodszy, Ludwik Kędzior, był bratankiem starego Jana Kędziora. Stary Kędzior był pod sześćdziesiątkę, a młody miał trzydzieści osiem lat. Stary Kędzior był znienawidzony przez okolicznych chłopów, a młody cieszył się ich sympatią. Stary Kędzior miał drugą żonę - potwora, a młody, oprócz tego, że posiadał harem przystojnych gospodyń, związał się z równie przystojną osobą, swoją rówieśniczką, inteligentną i wykształconą, która przebywała z nim stale, w jednym z dwu domów w jego posiadłości. Stary Kędzior był skąpcem, młody miał szeroki gest. Również stosunki międzyludzkie układały się odmiennie w obu posiadłościach. Stary Kędzior za jedyną towarzyszkę życia miał drugą żonę. Nie lubili go chłopi, którzy u niego pracowali. W domu młodego Kędziora było zupełnie inaczej. Ksiądz proboszcz, którego kościół znajdował się nieco powyżej ulicy, a plebania w pobliżu, co najmniej raz dziennie wpadał na pogaduszki. Spotykał tu oficera niemieckiego, artylerzystę, a w cywilu szachistę, po służbie pogrążonego w grze ze stryjem Ludwikiem. Niepisane prawo głosiło, że wszelkie dyskusje polityczne były zabronione i proboszcz, również szachista, zastępował stryja. Przychodzili też leśnicy. Stryj do czasów wojny miał w drugim domu dwie szafy wszelakiej broni myśliwskiej, którą zmuszony był oddać najeźdźcom, o czym wszyscy wiedzieli. Przed wojną polował w lasach hrabiego Tarnowskiego, zgodnie z umową dzierżawczą. Nie wiem, o czym ci leśnicy z nim rozmawiali, ponieważ za każdym razem gdy przychodzili, musiałem wyjść i bawić się na otwartym powietrzu. Przychodzili majstrowie od tartaku i młyna omawiać praktyczne problemy. Przychodzili nie-związani ze służbą znajomi, niekiedy aż z Rzeszowa, żeby pogadać. I wreszcie do domu nad stawem przychodziły różne dziewczyny.

Stryj Ludwik miał bowiem trzy domy, a właściwie to dwa i pół. Pierwszy dom niedaleko ulicy, opatrzony masywną bramą, pochodził z dziewiętnastego wieku. Pokryty był strzechą, siwym wapnem i miał niewielkie okiennice. Ale w środku był wygodny. Wielka, bez porównania większa niż w Borzęcinie i dobrze wyposażona kuchnia była ośrodkiem, w którym koncentrowało się życie domu. Tutaj przychodzili wszyscy, którzy mieli cokolwiek do załatwienia, i wielu z nich zasiadało do stołu, ponieważ stryj Ludwik był smakoszem i lubił towarzystwo.

[...]

Na granicy posiadłości znajdował się staw, a na półwyspie jeszcze jeden dom. Nieraz starałem się wejść do domu przez werandę, ale drzwi były zamknięte na klucz. Gdy zbliżyło się twarz do okna, można było dostrzec łóżko i strome schody wiodące na piętro. Na tym mogę zakończyć opis posiadłości stryja Ludwika.

[...]

Przypominam sobie, że odwiedziłem moją matkę w apartamencie stryja Ludwika, kiedy tam zamieszkała. To wrażenie było najsilniejsze, silniejsze niż wszystkie okoliczności, których nie brakowało. Ale najsilniej pamiętam moje rozpaczliwe, niewyznane pragnienie: "Wróć do mojego ojca". Reszta była nieważna. Z tego wynika, że podstawowym uczuciem dziecka w takiej sytuacji jest zachwiane poczucie bezpieczeństwa. Przynajmniej dziecka jedenastoletniego, bo takim dzieckiem byłem. I uczucie przegranej, ponieważ moja matka wtedy była szczęśliwa.

Natomiast nie pamiętam, co moja matka postanowiła. Być może nigdy tego nie wiedziałem, bo o takich rzeczach, może dla dziecka najważniejszych, wtedy się nie rozmawiało. Tego mogę się dzisiaj jedynie domyślać.

Wedle naszych dzisiejszych pojęć rozwód byłby najprostszy. Ale wtedy w Polsce, w czasach wojny, w tej sferze socjalnej, rozwód był niedopuszczalny. Oczywiście rozwód kościelny, a cywilny był jednoznaczny z kościelnym. W dodatku związki z kuzynostwem były uważane za skandal.

Separacja? Matka, tego jestem pewien, w jakiś sposób kochała swojego męża i nade wszystko swoje dzieci. Czy separacja w takich warunkach mogła być brana pod uwagę?

Jedno jest pewne. Moje błaganie, po części nieme, nie mogło być pominięte przez matkę, tak wrażliwą na każde uczucia, które jej okazywałem, nawet o tym nie wiedząc. Pozostaje więc pytanie dla mnie zasadnicze: czy to ja nie dopuściłem do rozwodu?

Mój ojciec wrócił do Krakowa na pocztę, moja matka i siostra towarzyszyły mu, a ja zostałem wysłany do Porąbki Uszewskiej. Moja matka do końca swojego niedługiego życia, gdyż pozostało jej zaledwie osiem lat, nie zobaczyła już stryja Ludwika.

[...]

Znów Borzęcin

 

[...]

Dziadek Kędzior wezwał do siebie mego ojca i długo z nim konferował, a mój ojciec wezwał mnie i we dwóch zaczęliśmy kopać grunt pod werandą. Kopaliśmy tak przez parę dni, aż zniknęliśmy pod ziemią, a ja zacząłem się domyślać, że urządzamy podziemny schron. Ten schron był przemyślany bardzo sprytnie. Widziany od podłogi, wyglądał niewinnie, to znaczy nie wyglądał jak schron, chociaż rzeczywiście nim był. Potem postawiłem wraz z ojcem dopasowane deski od wewnątrz tak, że z zewnątrz schron nabrał sympatycznego wyrazu. Ale na tym etapie dostałem polecenie, żeby udać się na przeciwległy koniec ogrodu, aby kopać regularny rów strzelecki. Wywiązując się z tego zadania, wykopałem świnię, zakopaną przed rokiem. Dostałem mdłości, spowodowanych wspomnieniami jednej z bezsennych nocy po odkryciu grobów w Katyniu w kwietniu 1943 roku. Nie byłem więc świadkiem tego, jak dziadek Kędzior po cichu zaniósł do schronu kupony na ubrania, chyba ze sto sztuk pasty Erdal i mnóstwo różności, mających jemu i jego drugiej żonie zapewnić dostatnie życie już po wojnie i na wieki.

O cudownych walorach schronu miałem się przekonać w miesiąc później. Pewnej nocy zastukał w okno Filek, zwany Masarzem, i oznajmił szeptem, że łapią, po czym zniknął w ciemnościach. Zebrana rodzina uchwaliła, że przechowam się w schronie, który dla nikogo nie był już tajemnicą. Na wpół ubrany, zszedłem do schronu i zamknęła się klapa nade mną. Tam aż do świtu podziwiałem sto sztuk pasty do butów Erdal. Ojciec natomiast zniknął razem z Filkiem. Miałem już lat czternaście i pół i byłem chudy, lecz rosły. Niemieccy żandarmi łatwo mogli mnie wziąć za dorosłego. Wieść o  tym, że łapią, znaczyła, że łapią Niemcy, a dopiero potem, że Ukraińcy albo ruskie bandy, złożone ze zbiegłych jeńców, czy rodzimi, polscy rabusie. Rano okazało się, że nie łapie nikt, choć zdarzyć się mogło, że ktoś łapać mógł.

Mimo to ta noc w piwnicy napędziła mi wielkiego stracha. Uczyniłem śluby, teraz widzę, że naiwne. "Już nigdy przenigdy nie miałem zrobić tego i owego, jeżeli tylko opatrzność pozwoli mi bezpiecznie doczekać do rana". Potem o wszystkim zapomniałem.

   

Sławomir Mrożek

ZAPRASZAMY NA OFICJALNĄ STRONĘ SŁAWOMIRA MROŻKA:WWW.SLAWOMIRMROZEK.PL Prozaik, dramaturg, rysownik, publicysta, krytyk teatralny, autor scenariuszy i reżyser filmowy – to wszystko Mrożek. Jeden z najpopularniejszych polskich twórców i jeden z niewielu naprawdę znanych w świecie; jego sztuki grywane są od Kostaryki po Syberię. Od kilkudziesięciu lat zadomowiony w polskiej wyobraźni zbiorowej. Jego nazwisko stało się hasłem zrozumiałym wszędzie tam, gdzie trzeba podkreślić jakiś szczególny nonsens: mawia się wtedy, że „to jak z Mrożka”. Zobacz prezentację >>> Urodził się 29.06.1930 r. w Borzęcinie koło Brzeska. Po wojnie, w latach 50-tych, rozpoczynał w Krakowie studia na różnych kierunkach (architektura, Akademia Sztuk Pięknych, orientalistyka) jednak żadnego nie ukończył. W tym samym czasie podjął pracę w „Dzienniku Polskim”, jego teksty satyryczne ukazywały się również w „Szpilkach”, „ Po prostu”, „Życiu Literackim” i „Nowej Kulturze”. W 1953 r. opublikował pierwsze zbiory tych tekstów: Opowiadania z Trzmielowej Góry i Półpancerze praktyczne. W 1955 r. rozpoczyna współpracę z Krakowskim Teatrem Satyryków, studenckim teatrem Bim-Bom z Gdańska, warszawskim teatrem „Syrena”, kabaretem „Szpak” i „Piwnicą pod Baranami”. Rezygnuje z etatu w „Dzienniku Polskim”. W 1958 r. Teatr Dramatyczny w Warszawie wystawia pierwszą sztukę Mrożka pt. Policja. W 1959 r. żeni się z malarką Marią Obrembą i przenosi do Warszawy. Publikuje w prasie (np. cykl felietonów i rysunków Przez okulary Sławomira Mrożka w „Przekroju”), wystawia kolejne sztuki (m.in. Męczeństwo Piotra Ohey’a, Indyk, Karol, Na pełnym morzu, Strip-tease). W 1963 r. wyjeżdża z żoną do Włoch, gdzie razem podejmują decyzję o emigracji. Mimo to w Polsce publikowane są jego kolejne sztuki: Czarowna noc, Śmierć porucznika. W 1964 r. ukazuje się Tango. W 1968 r. przenosi się do Paryża. Ogłasza w „Le Monde” i paryskiej „Kulturze” list protestacyjny przeciwko udziałowi polskich wojsk w inwazji na Czechosłowację. Wywołuje on niezadowolenie polskich władz, które wzywają go do natychmiastowego powrotu do kraju. W odpowiedzi Mrożek zwraca się o azyl we Francji. W Polsce cenzura zakazuje publikacji jego utworów i wystawiania sztuk. W 1969 r. w Berlinie Zachodnim jego żona umiera na raka. Rok później zuryski Theater am Neumartk wystawia premierowe przedstawienie Vatzlava. W 1973 r. Pensylvania State University przyznaje Mrożkowi stypendium, dzięki któremu może podróżować po Stanach Zjednoczonych i Ameryce Południowej. W latach 70-tych kilkakrotnie wyjeżdża do Niemiec, gdzie pisze scenariusze filmowe: Wyspa Róż (1974-75), Amor (1977), Powrót (1979) – dwa ostatnie również sam reżyseruje dla niemieckich wytwórni. W tym też czasie w Polsce powoli ustępuje zakaz publikacji utworów Mrożka, a w roku 1978 - po raz pierwszy od 1963 r. – on sam przyjeżdża do kraju. W tym też roku otrzymuje obywatelstwo francuskie. Powtórnie odwiedza Polskę w roku 1981, jednak po 13 grudnia publikuje w „Le Monde” i „International Herald Tribune” List do cudzoziemców i odmawia publikowania swoich utworów w Polsce oraz pokazywania sztuk w telewizji. Teatry nadal wystawiają jego dramaty, jednak Ambasador, Vatzlav i Alfa zostają wstrzymane przez cenzurę. W 1984 r. reżyseruje Ambasadora w Tourneetheater w Monachium. W 1987 r. żeni się z reżyserką teatralną, Meksykanką Susaną Osorio Rosas. Odrzuca Nagrodę Fundacji Literackiej w Polsce, ale przyjeżdża do kraju, gdzie po raz pierwszy spotyka się z czytelnikami. W 1989 r. wyjeżdża z żoną do Meksyku i osiada na ranchu La Epifania pomiędzy Mexico City i Puebla. Rok później przyjeżdża do Krakowa na dwutygodniowy Festiwal Mrożka zorganizowany z okazji jego 60-tych urodzin. Mrożkowski festiwal teatralny odbył się również w Sztokholmie (1991). W 1992 r. w ramach Dionisia Festival wyreżyserował w Sienie Wdowy. W latach 1996-2008 Sławomir Mrożek wraz z żoną powrócił do Krakowa, w czerwcu 2008 r. państwo Mrożkowie przenieśli się do Nicei. Powieści: Maleńkie lato (1955), Ucieczka na południe (1961) Zbiory opowiadań: Słoń (1957), Wesele w Atomicach (1959), Deszcz (1962), Małe listy (1974), Dwa listy (1974) Opowiadania (1981), Małe prozy (1990), Uwagi osobiste (2007) Autobiografia: Baltazar. Autobiografia (2006) Dramaty: Policja (1958) Męczeństwo Piotra Ohey’a (1959) Indyk (1960) Karol (1960) Na pełnym morzu (1960) Strip-tease (1961) Zabawa (1962) Kynolog w rozterce (1962) Czarowna noc (1963) Śmierć porucznika (1963) Tango (1964) Krawiec (1965) Poczwórka (1967) Dom na granicy (1967) Testarium (1967) Drugie danie (1968) Vatzlav (1968) Szczęśliwe wydarzenia (1973) Rzeźnia (1973) Emigranci (1974) Garbus (1975) Polowanie na lisa (1976) Serenada (1976) Lis filozof (1977) Lis aspirant (1978) Pieszo (1980) Ambasador (1982) Letni dzień (1983) Alfa (1984) Kontrakt (1986) Portret (1987) Wdowy (1992) Miłość na Krymie (1993) Wielebni (1996) Pokój z widokiem (1998) Rysunki: Postępowiec (1960), Przez okulary Sławomira Mrożka (1968) Rysunki (1990) Rysunki zebrane. T.I-VI (1998-2005) Nagrody: Nagroda Fundacji im. Kościelskich (1962) Prix de l’Humour Noir (1964) za zbiór opowiadań Słoń Nagroda Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego w Nowym Jorku za literackie prace z lat 1963-1964 Nagroda hiszpańskiej krytyki dla Tanga – najlepszej sztuki autora zagranicznego (1970) Nagroda Państwowa Austrii w dziedzinie literatury (1972) Złota Szpilka – nagroda satyrycznego tygodnika „Szpilki” (1980) Nagroda Związku Literatów Polskich na Obczyźnie za całokształt twórczości (1984) Nagroda Fundacji im. Alfera Jurzykowskiego za dramaturgię (1985) Nagroda im. Franza Kafki w Klosterneuburg w Austrii (1987) Nagroda Crédit Industriel et Commercial Paris Théâtre za Miłość na Krymie (1993) Nagroda Złote Berło Fundacji Kultury Polskiej „za całokształt twórczości zgłębiającej gorzkie i ponure paradoksy życia w intencji uszlachetnienia kondycji ludzkiej” (2004)

Z tą książką zamawiano również:

Cena: 27.30 zł

Cena: 39.00 zł

Cena: 77.40 zł

Cena: 86.00 zł

Cena: 27.90 zł

Cena: 31.00 zł

Cena: 23.40 zł

Cena: 26.00 zł

Działy i serie