Sławomir Mrożek
TANGO Z SAMYM SOBĄ. UTWORY DOBRANE
Koncepcja książki, wybór tekstów i wstęp Tadeusz Nyczek
Czym jest ta książka? Najprościej: antologią wybranych dzieł wybitnego pisarza. Nie tylko dramatów i opowiadań, z których Sławomir Mrożek przede wszystkim słynie, ale też esejów, felietonów czy listów. Zatem „Super Mrożek”? „Mrożek the best”? Można i tak... Ale jest przecież czymś więcej – albo inaczej. Układa się mianowicie w wielogatunkową i wielowątkową opowieść mającą swojego bohatera i swoją historię. Tym bohaterem jest trochę sam Mrożek, a trochę każdy, kto urodził się w Polsce w XX wieku i zaznał wielu „przygód człowieka myślącego”, jakich ten wiek nikomu nie szczędził.
Spis treści:
Tango z Mrożkiem (Tadeusz Nyczek);
Dzieci wojny (Małe listy);
Nauczyciele (Pieszo);
Nos (Varia);
Szyny (Dziennik powrotu);
Jaworzno (Varia); Płońsk (Varia);
Rozmowa (Małe listy);
We młynie, we młynie, mój dobry panie (Opowiadania);
Portret (Dramaty);
Ja, najmądrzejszy (Małe listy);
Tango (Dramaty);
Dziadek Ignacy (Małe listy);
Z listów do J.Błońskiego (fragment);
Moniza Clavier (Opowiadania);
Świadectwo nietożsamości (Varia);
Emigranci (Dramaty);
Z listów do J.Błońskiego (fragment);
Prowincja (Małe listy);
Z listów do J.Błońskiego (fragment);
Letni dzień (Dramaty);
Ten, który spada (Opowiadania);
Dziennik powrotu (fragmenty);
Szewc Dratewka (Małe listy);
Z listów do W.Skalmowskiego (fragment);
Pisarz, żaba, alchemik (Małe listy);
Z listów do W.Skalmowskiego (fragment);
Wuj Mrożek gawędzi nadal (Małe listy); Hotele (Małe listy);
Źródła bibliograficzne tekstów.
Zobacz prezentację rysunków Sławomira Mrożka >>>
Zobacz inne książki autora
Sławomir Mrożek rozwiń
Prozaik, dramaturg, rysownik, publicysta, krytyk teatralny, autor scenariuszy i reżyser filmowy – to wszystko
Mrożek. Jeden z najpopularniejszych polskich twórców i jeden z niewielu naprawdę znanych w świecie; jego sztuki grywane są od Kostaryki po Syberię. Od kilkudziesięciu lat zadomowiony w polskiej wyobraźni zbiorowej. Jego nazwisko stało się hasłem zrozumiałym wszędzie tam, gdzie trzeba podkreślić jakiś szczególny nonsens: mawia się wtedy, że „to jak z Mrożka”.
Zobacz prezentację >>>
Urodził się 29.06.1930 r. w Borzęcinie koło Brzeska. Po wojnie, w latach 50-tych, rozpoczynał w Krakowie studia na różnych kierunkach (architektura, Akademia Sztuk Pięknych, orientalistyka) jednak żadnego nie ukończył. W tym samym czasie podjął pracę w „Dzienniku Polskim”, jego teksty satyryczne ukazywały się również w „Szpilkach”, „ Po prostu”, „Życiu Literackim” i „Nowej Kulturze”. W 1953 r. opublikował pierwsze zbiory tych tekstów:
Opowiadania z Trzmielowej Góry i
Półpancerze praktyczne. W 1955 r. rozpoczyna współpracę z Krakowskim Teatrem Satyryków, studenckim teatrem Bim-Bom z Gdańska, warszawskim teatrem „Syrena”, kabaretem „Szpak” i „Piwnicą pod Baranami”. Rezygnuje z etatu w „Dzienniku Polskim”. W 1958 r. Teatr Dramatyczny w Warszawie wystawia pierwszą sztukę Mrożka pt.
Policja. W 1959 r. żeni się z malarką Marią Obrembą i przenosi do Warszawy. Publikuje w prasie (np. cykl felietonów i rysunków Przez okulary Sławomira Mrożka w „Przekroju”), wystawia kolejne sztuki (m.in.
Męczeństwo Piotra Ohey’a,
Indyk,
Karol,
Na pełnym morzu,
Strip-tease). W 1963 r. wyjeżdża z żoną do Włoch, gdzie razem podejmują decyzję o emigracji. Mimo to w Polsce publikowane są jego kolejne sztuki:
Czarowna noc,
Śmierć porucznika. W 1964 r. ukazuje się
Tango.
W 1968 r. przenosi się do Paryża. Ogłasza w „Le Monde” i paryskiej „Kulturze” list protestacyjny przeciwko udziałowi polskich wojsk w inwazji na Czechosłowację. Wywołuje on niezadowolenie polskich władz, które wzywają go do natychmiastowego powrotu do kraju. W odpowiedzi Mrożek zwraca się o azyl we Francji. W Polsce cenzura zakazuje publikacji jego utworów i wystawiania sztuk. W 1969 r. w Berlinie Zachodnim jego żona umiera na raka. Rok później zuryski Theater am Neumartk wystawia premierowe przedstawienie Vatzlava. W 1973 r. Pensylvania State University przyznaje Mrożkowi stypendium, dzięki któremu może podróżować po Stanach Zjednoczonych i Ameryce Południowej. W latach 70-tych kilkakrotnie wyjeżdża do Niemiec, gdzie pisze scenariusze filmowe: Wyspa Róż (1974-75), Amor (1977), Powrót (1979) – dwa ostatnie również sam reżyseruje dla niemieckich wytwórni. W tym też czasie w Polsce powoli ustępuje zakaz publikacji utworów Mrożka, a w roku 1978 - po raz pierwszy od 1963 r. – on sam przyjeżdża do kraju. W tym też roku otrzymuje obywatelstwo francuskie. Powtórnie odwiedza Polskę w roku 1981, jednak po 13 grudnia publikuje w „Le Monde” i „International Herald Tribune” List do cudzoziemców i odmawia publikowania swoich utworów w Polsce oraz pokazywania sztuk w telewizji. Teatry nadal wystawiają jego dramaty, jednak Ambasador, Vatzlav i Alfa zostają wstrzymane przez cenzurę. W 1984 r. reżyseruje Ambasadora w Tourneetheater w Monachium. W 1987 r. żeni się z reżyserką teatralną, Meksykanką Susaną Osorio Rosas. Odrzuca Nagrodę Fundacji Literackiej w Polsce, ale przyjeżdża do kraju, gdzie po raz pierwszy spotyka się z czytelnikami. W 1989 r. wyjeżdża z żoną do Meksyku i osiada na ranchu La Epifania pomiędzy Mexico City i Puebla. Rok później przyjeżdża do Krakowa na dwutygodniowy Festiwal Mrożka zorganizowany z okazji jego 60-tych urodzin. Mrożkowski festiwal teatralny odbył się również w Sztokholmie (1991). W 1992 r. w ramach Dionisia Festival wyreżyserował w Sienie Wdowy.
W latach 1996-2008 Sławomir Mrożek wraz z żoną powrócił do Krakowa, w czerwcu 2008 r. państwo Mrożkowie przenieśli się do Nicei.
Powieści:
Maleńkie lato (1955),
Ucieczka na południe (1961)
Zbiory opowiadań:
Słoń (1957),
Wesele w Atomicach (1959),
Deszcz (1962),
Małe listy (1974),
Dwa listy (1974)
Opowiadania (1981),
Małe prozy (1990),
Uwagi osobiste (2007)
Autobiografia:
Baltazar. Autobiografia (2006)
Dramaty:
Policja (1958)
Męczeństwo Piotra Ohey’a (1959)
Indyk (1960)
Karol (1960)
Na pełnym morzu (1960)
Strip-tease (1961)
Zabawa (1962)
Kynolog w rozterce (1962)
Czarowna noc (1963)
Śmierć porucznika (1963)
Tango (1964)
Krawiec (1965)
Poczwórka (1967)
Dom na granicy (1967)
Testarium (1967)
Drugie danie (1968)
Vatzlav (1968)
Szczęśliwe wydarzenia (1973)
Rzeźnia (1973)
Emigranci (1974)
Garbus (1975)
Polowanie na lisa (1976)
Serenada (1976)
Lis filozof (1977)
Lis aspirant (1978)
Pieszo (1980)
Ambasador (1982)
Letni dzień (1983)
Alfa (1984)
Kontrakt (1986)
Portret (1987)
Wdowy (1992)
Miłość na Krymie (1993)
Wielebni (1996)
Pokój z widokiem (1998)
Rysunki:
Postępowiec (1960),
Przez okulary Sławomira Mrożka (1968)
Rysunki (1990)
Rysunki zebrane. T.I-VI (1998-2005)
Nagrody:
Nagroda Fundacji im. Kościelskich (1962)
Prix de l’Humour Noir (1964) za zbiór opowiadań
Słoń
Nagroda Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego w Nowym Jorku za literackie prace z lat 1963-1964
Nagroda hiszpańskiej krytyki dla
Tanga – najlepszej sztuki autora zagranicznego (1970)
Nagroda Państwowa Austrii w dziedzinie literatury (1972)
Złota Szpilka – nagroda satyrycznego tygodnika „Szpilki” (1980)
Nagroda Związku Literatów Polskich na Obczyźnie za całokształt twórczości (1984)
Nagroda Fundacji im. Alfera Jurzykowskiego za dramaturgię (1985)
Nagroda im. Franza Kafki w Klosterneuburg w Austrii (1987)
Nagroda Crédit Industriel et Commercial Paris Théâtre za
Miłość na Krymie (1993)
Nagroda Złote Berło Fundacji Kultury Polskiej „za całokształt twórczości zgłębiającej gorzkie i ponure paradoksy życia w intencji uszlachetnienia kondycji ludzkiej” (2004)
Fragment książki rozwiń
PISARZ, ŻABA, ALCHEMIK
Dlaczego pisarz pisze? Sto razy słyszałem to pytanie, dwadzieścia razy odpowiedziałem (osiemdziesiąt razy wykręciłem się od odpowiedzi). Pytanie może się wydać niemądre, jak to: „Dlaczego ogórek nie śpiewa?”, albo mądre, jak to: „Jaki jest sens istnienia?”. Względnie niemądre jak pytanie o sens istnienia, a mądre jak pytanie o niemuzykalność ogórka. Odpowiedzi też może być mnóstwo. „Dla zarobku”. „Bo woli pisać niż czytać”. „Bo mu w duszy gra”. „Z nudów”. „Żeby się wyróżnić”. „Żeby pouczyć, rozerwać, wychować, zirytować albo się przypodobać, żeby spełnić funkcję klasową”. Czy mam wyliczać dalej? Osobiście nie interesuje mnie, dlaczego piszę. Dosyć mam kłopotów z samym pisaniem. Raczej zainteresowałoby mnie pytanie: dlaczego nie piszę? Ściślej: dlaczego czasem już nie chce mi się pisać tak, jak chciało się dawniej?
Gdzie jest ten święty dreszcz w zetknięciu ręki z piórem, pióra z papierem. Ręki młodzieńczej. Gdzie jest to uczucie, że już za chwilę otworzy się świat właściwy, świat prawdziwy. Pióro jak wytrych, a w pancernej kasie (tą kasą jest wszystko) leży od niepamiętnych czasów sekret. Sam Pan Bóg go tam schował, a teraz patrzy bezsilnie, jak się dobieram do jego sekretu. O młody, a potem już coraz mniej młody pisarzu...
Bo może o to samo chodzi w dalszym ciągu, zarówno teraz, jak i dwadzieścia pięć lat temu? O poszukiwanie Ostatecznej Formuły? Za każdym razem, przez tyle lat, nadzieja, że tym razem uda się na reszcie. Gdyby artysta uwierzył, dał się naprawdę przekonać, że jest, razem z jego sztuką i jej tworzeniem — tylko rodzajem procesu, jednym z niezliczonych procesów, a tak zwykłym jak ruch robaczkowy jelit i tak samo naukowo stwierdzonym — co by z niego zostało? Więc udaje tylko, że wierzy w semantykę, w strukturalizm, w teorię informacji. Żaba musi wierzyć w skalpel, który oddziela jej nóżki od brzuszka, brzuszek od móżdżku, ale woli skakać po łące jako żaba. Nie może przestać wierzyć w siebie jako w żabę, w żabę przede wszystkim, w łąkę jako łąkę. Na pewno nie jest tak mądra jak profesor, który przeprowadza wiwisekcję. Na pewno teoria żaby, wykładana przez profesora, jest słuszna. Nie jest jednak żabą. Nie mówiąc już o tym, że sam profesor wypuszczony na łąkę, nawet gdyby skakał, też żabą nie będzie.
Zaplątałem się nieco w tę żabę. Zamieńmy żabę z powrotem w pisarza, chroniąc go w ten sposób od żaboznawcy. Ubierzmy go w szaty. (Pisarz nago — to nie uchodzi). Czy nie jest podobny do alchemika, który zgarbiony nad retortami poszukuje Ostatecznej Formuły? I czy po wielu latach nie jest podobny do alchemika zmęczonego? Bo nie ma co ukrywać, Ostatecznej Formuły nie znalazł. Nadzieja — pewność — rozczarowanie. Nadzieja — pewność — rozczarowanie. (Przepisać to milion razy). Na początku pełen był jeszcze ognia. Ale monotonia cyklu: nadzieja — pewność — rozczarowanie, zjadła go pomału. Jeszcze nie do końca. Jeszcze powtarza alchemiczne doświadczenia. Ale pracownia pokryła się kurzem. Aż, zmęczonemu, jawi się wątpliwość: czy Ostateczna Formuła w ogóle istnieje?
Wtedy powinien zmienić zawód. Zaangażować się (oczywiście nie jako alchemik, ale jako chemik) do przemysłu. Inżynier z pensją. Najwyższy czas przestać być dzieckiem. Najwyższy czas pozbyć się złudzeń. Wolność to uświadomienie sobie konieczności.
Czemu więc żal?