nie masz książek w koszyku

Karta książki

  • Tytuł oryginału: L’odore della notte
  • Język oryginału: włoski
  • Przekład: Krzysztof Żaboklicki
  • Oprawa: broszurowa
  • Ilość stron: 208
  • Format: 120 x 170 mm
  • ISBN: 978-83-7392-258-7
  • Data wydania: kwiecień 2008, wydanie I

Cena: 19 zł

Cena det.: 22 zł

Andrea Camilleri
ZAPACH NOCY
Emanuele Gargano, właściciel firmy „Król Midas”, zaskarbił sobie wdzięczność wielu drobnych ciułaczy z Vigaty, umiejętnie inwestując ich oszczędności. Jednak gdy ma już dojść do kolejnej obiecującej wypłaty, „dobroczyńca” przepada bez wieści, a wraz z nim znikają pieniądze. Uwielbienie, jakim go dotąd darzono, z miejsca przeradza się w nienawiść. Tylko jedna osoba nieugięcie wierzy w nieposzlakowaną uczciwość księgowego – Mariastella Cosentino, leciwa panna, beznadziejnie zakochana w swym chlebodawcy. Inna pracownica biura, ponętna studentka Michela, dostarcza komisarzowi Montalbano prawdziwych rewelacji na temat młodego Giacoma Pellegrino, który, o dziwo, zniknął w tym samym czasie co jego szef. Czyżby przejrzał knowania księgowego i postanowił przeczekać burzę? Czy może raczej gdzieś hula ze swym nieuczciwym wspólnikiem? Na trop rozwiązania tej zagadki naprowadzi komisarza pewien ekscentryczny emerytowany nauczyciel.

A ponieważ komisarz Montalbano jest zapalonym czytelnikiem, literatura często wkracza także w jego życie zawodowe. Tym razem będzie to jedno z opowiadań Faulknera.

 


info

Zobacz inne książki autora


 


Andrea Camilleri rozwiń
Andrea Camilleri

Andrea Camilleri, znany włoski pisarz i reżyser teatralny, urodził się w 1925 roku w Porto Empedocle, małym miasteczku na Sycylii; od dawna jednak mieszka w Rzymie. Przez wiele lat głównym obszarem jego działalności twórczej był teatr. Ponad sto realizacji scenicznych, wśród których znaczną część stanowią sztuki Pirandella i De Filippa, a z autorów zagranicznych Becketta, Ionesco, Strindberga i Eliota, przyniosło mu środowiskową sławę wybitnego reżysera, mistrza klasycznej realizacji, i zaowocowało profesurą w ważnych włoskich akademiach sztuki teatralnej i filmowej. Jako pisarz debiutował wierszami na początku lat czterdziestych. Na tych pierwszych dokonaniach zakończył jednak swoje poetyckie próby i od tej pory powszechnie cenioną pracę reżysera łączył z eksperymentami prozatorskimi. Pierwszą powieść Il corso delle cose ("Bieg rzeczy") opublikował w wieku pięćdziesięciu trzech lat. Zmęczony poszukiwaniami na poziomie języka i kompozycji, postanowił radykalnie zawęzić formę i skupić się na strukturze powieści kryminalnej, opartej na nienaruszalności związków logicznych, czasowych i przestrzennych. Od czasu publikacji w 1994 roku Kształtu wody, pierwszej powieści detektywistycznej Camilleriego, jego popularność i poczytność we Włoszech stale wzrasta, od kilku lat zasługując na miano fenomenu czytelniczego.

Akcja wszystkich książek rozgrywa się w małej sycylijskiej mieścinie o nazwie Vigata, której nie ma na mapie, lecz która - zgodnie z zapewnieniem autora - jest dość wierną repliką jego rodzinnego miasteczka, żyjącego własnym rytmem, z dala od ważnych i głośnych spraw świata. Materiału do nakreślenia fabuły dostarcza pisarzowi zawsze jedna z wielu tajemniczych afer, które rozgrywają się na sycylijskiej prowincji, na niewidzialnym pograniczu interesów mafijnych i politycznych. Bardzo mocną stronę tych powieści stanowi ciekawie zarysowana postać głównego bohatera, komisarza Salvo Montalbano, człowieka z krwi i kości. Montalbano to nazwisko bardzo popularne na Sycylii, a ponadto Camilleri nazwał tak swego bohatera w hołdzie dla hiszpańskiego pisarza Manuela Vasqueza Montalbana, znanego już czytelnikom twórcy postaci detektywa, Pepe Carvalha. Komisarz, indywidualista i sentymentalny samotnik, skupia w sobie najlepsze cechy tradycyjnych wartości sycylijskiej arystokracji: niezależność, poczucie honoru oparte na lojalności i uczciwości, ironiczny dystans wobec przedstawicieli nowych hierarchii, sympatię dla wyższych sfer, a zarazem szacunek i współczucie dla ludzi prostych, przegranych i skrzywdzonych. Funkcja, którą pełni Montalbano, jest kwintesencją pasji poznawczej i dociekliwości samego Camilleriego; z zawodem policjanta nieodłącznie związana jest ambicja poznania prawdy, prawda zaś stanowi walor, w którego poszukiwanie warto zaangażować całą inteligencję.




 


Fragment książki rozwiń
W niecałą godzinę później jego mieszkanie wyglądało jak splądrowane przez zręcznych i sumiennych złodziei. Wszystkie szuflady powyciągane z biurka, papiery rozrzucone na podłodze, zawalonej ponadto książkami pootwieranymi, przekartkowanymi, wymiętymi. W sypialni obie szafki nocne szeroko otwarte, szafa i komoda — tak samo, rzeczy powyjmowane, ciśnięte niedbale na łóżko, na krzesła. Montalbano grzebał wszędzie, a im bardziej szukał, tym bardziej wydawało mu się, że nigdy, przenigdy nie znajdzie tego, czego szuka. No i właśnie kiedy już zupełnie stracił nadzieję, w pudełku ukrytym w najniższej szufladzie komody, wraz z fotografią matki, zmarłej, zanim zdążył zapamiętać ją żywą, ze zdjęciem ojca i z kilkoma z rzadkich ojcowskich listów, znalazł przysłaną mu przez notariusza kopertę. Otworzył ją, wyjął dokument, przeczytał raz i drugi, wyszedł z domu, wsiadł do samochodu. Wiedział, że na samym skraju Vigaty jest sklep tytoniowy z kserokopiarką. Pojechał tam, wykonał odbitkę dokumentu i wrócił do Marinelli. Przestraszył się na widok burdelu, który sam w domu zrobił. Klnąc, poszukał arkusza papieru i koperty. Znalazł, usiadł za biurkiem i napisał:

Wielce szanowny Panie Kwestorze,
ponieważ jest Pan skłonny dawać wiarę anonimowym listom, nie podpiszę niniejszego. Przesyłam w załączeniu kopię pokwitowania wystawionego przez notariusza Giulia Carlentiniego, które wyjaśnia sprawę komisarza Salva Montalbano. Oryginał znajduje się oczywiście w posiadaniu autora tego listu
i może być okazany na Pańskie życzenie.
Podpisano: przyjaciel.

Znowu wsiadł do samochodu, pojechał na pocztę, nadał list polecony z potwierdzeniem odbioru, wyszedł, schylił się, aby otworzyć drzwi samochodu — i pozostał nieruchomo w tej pozycji jak ktoś, kto poczuł nagle gwałtowny ból w krzyżu, tak silny, że przy najmniejszym poruszeniu dosięga cię jakby okrutny cios nożem i możesz tylko trwać w przyjętej postawie, modląc się, aby jakiś cud oddalił cierpienie choćby na chwilę. Tak sparaliżował komisarza widok przechodzącej właśnie opodal kobiety, która zmierzała najwyraźniej do pobliskiego sklepu spożywczego. Była to panna Mariastella Cosentino, która — zamknąwszy agencję zgodnie z popołudniowym rozkładem — dokonywała zakupów przed powrotem do domu. Widok Mariastelli Cosentino nasunął mu mrożącą krew w żyłach myśl, a za nią jeszcze bardziej mrożące krew w żyłach pytanie: czy też przypadkiem notariusz nie zainwestował pieniędzy François w firmie księgowego Gargana? Jeśli tak było, oszczędności już się ulotniły, pofrunęły w stronę mórz południowych. W konsekwencji nie dość, że chłopiec straciłby bezpowrotnie cały spadek po matce, ale i on sam, Montalbano, który dopiero co wysłał prowokacyjny list do kwestora, miałby duży kłopot z wyjaśnieniem zniknięcia tych pieniędzy. Mógłby zapewniać bez końca, że nie ma z tym nic wspólnego; kwestor nigdy by mu nie uwierzył, w najlepszym wypadku pomyślałby, że porozumieli się z notariuszem i podzielili między siebie pięćset milionów biednego sieroty.
Udało mu się wreszcie otrząsnąć i otworzyć drzwi. Pomknął niczym strzała, z piskiem opon, jak robią to zwykle policjanci i imbecyle. Wysiadł przed biurem notariusza Carlentiniego, wbiegł zdyszany na drugie piętro. Drzwi były zamknięte, wisiała na nich kartka z godzinami przyjęć; od zamknięcia minęła zaledwie godzina, może wewnątrz ktoś jeszcze był. Nacisnął dzwonek i na wszelki wypadek uderzył pięścią w drzwi. Uchyliły się; komisarz otworzył je szeroko z gwałtownością godną Catarelli. Jakaś panienka cofnęła się ze strachem.
—    Co... o co chodzi? Proszę... proszę mnie nie skrzywdzić.
Była z pewnością przekonana, że to napad. Zbladła jak ściana.
—    Przepraszam, że panią przestraszyłem — powiedział komisarz.  — Nie  mam  najmniejszego  zamiaru pani skrzywdzić. Nazywam się Montalbano.
—    Ale jestem głupia! — zawołała panienka. — Teraz sobie przypominam, widziałam pana w telewizji. Proszę wejść.
—    Jest notariusz? — spytał komisarz, wchodząc.
Na twarzy panienki pojawił się wyraz okolicznościowej powagi.
—    To pan nic nie wie?
—    Czego nie wiem? — powiedział Montalbano. Jego niepokój wzrósł.
—    Biedny pan notariusz...
—    Umarł?! — zawył Montalbano, jakby mu powiedziała o zgonie istoty, którą kochał najbardziej w świecie.
Panna spojrzała na niego z lekkim zdziwieniem.
—    Nie, nie umarł. Miał wylew. Już mu lepiej.
—    Ale mówi? Pamięta?
—    Oczywiście.
—    Mogę z nim porozmawiać?
Panna rzuciła okiem na zegarek.
—    Może nam się uda. Leży w klinice Matki Boskiej w Montelusie.
Przeszła do pokoju pełnego papierów, teczek na dokumenty, segregatorów, wielkich kopert. Wybrała numer, poprosiła pokój 114. Potem powiedziała:
—    Giulio...
Umilkła. Było rzeczą ogólnie wiadomą, że notariusz żadnej nie przepuści. Panna przy telefonie nie miała trzydziestki: wysoka, brunetka z włosami długimi do pasa, przepiękne nogi.
—    Panie notariuszu — odezwała się po chwili — jest tu, w biurze, komisarz Montalbano, chciałby z panem mówić... Tak? Porozmawiamy później.
Podała słuchawkę komisarzowi i dyskretnie wyszła z pokoju.
—    Halo, panie notariuszu! Tu Montalbano. Chciałem tylko o coś pana spytać. Przypomina pan sobie, że kilka lat temu powierzyłem panu książeczkę oszczędnościową na pięćset milionów... A więc pamięta pan. Pytam, bo po myślałem sobie, że mógł pan zainwestować te pieniądze w firmie księgowego Gargano, a wtedy... Ależ proszę się nie obrażać... Nie, nie, na miłość boską, nie chciałem pana urazić... Skądże znowu... Naturalnie, naturalnie... Przepraszam pana bardzo. Niech pan szybko wraca do zdrowia.
Odłożył słuchawkę. Na sam dźwięk nazwiska Gargano notariusz poczuł się urażony.
—    To panu się zdaje, że ja jestem takim durniem, który wierzy oszustom w rodzaju Gargana? — powiedział.
Pieniądzom François nic nie groziło.
Niemniej, wsiadając do samochodu przed odjazdem do komisariatu, Montalbano poprzysiągł sobie, że księgowy Gargano zapłaci mu z nawiązką za okropny strach, którego z jego winy się nabawił.
 



 


Z tą książką zamawiano również:



 



 


NIECZYSTE ZAGRANIE
Paul Auster



Cena: 13 zł
Cena: 22 zł
Dodaj do koszyka

 


Recenzje:

Produkt nie posiada jeszcze recenzji


Copyright © by NSB 2007 | Polityka prywatności | Regulamin | Pomoc i zasady zakupów