Georges Flipo
Pani komisarz nie znosi poezji
Pani komisarz nie znosi poezji
Tytuł oryginału: La comissaire n'aime point les vers
Język oryginału: francuski
Przekład: Krystyna Arustowicz
Oprawa: broszurowa
Format: 145x235 mm
Formaty ebook: epub mobi
ISBN: 978-83-7392-419-2
Wydanie: I
Data wydania: czerwiec 2013
Ilość stron: 344
Georges Flipo
Pani komisarz nie znosi poezji
OPIS

Pierwsza powieść Georges’a Flipo, którą prezentujemy polskiemu czytelnikowi, sprawia wrażenie kryminału napisanego z przymrużeniem oka. Tytułowa postać, Viviane Lancier z wydziału kryminalnego paryskiej policji, nieodparcie przywodzi na myśl słynnego komisarza Maigreta, bohatera powieści Georges’a Simenona. Ta niezbyt urodziwa, lecz budząca sympatię komisarz, szefowa zespołu złożonego z samych mężczyzn, chociaż nie wykazuje żadnych upodobań do literatury, musi poprowadzić śledztwo w sprawie tajemniczego sonetu przypisywanego Charles’owi Baudelaire’owi. Zanim dowiemy się, spod czyjego wyszedł pióra, wiersz będzie pełnił rolę „seryjnego mordercy”, wysyłając kilka osób na tamten świat.

Viviane Lancier próbuje rozwiązać zagadkę wraz z porucznikiem Augustinem Monotem, początkującym w zawodzie, pozornie fajtłapą, pięknoduchem i znawcą poezji. W pełnym niespodzianek dochodzeniu z pani komisarz zdają się kpić zmarli, pozostali przy życiu bohaterowie, a nawet duchy, które też mają coś do powiedzenia.


Recenzje
Data: 13 lutego 2014
Autor: Recenzja z blogu lowiskoksiazek.blogspot.com
Ocena:

Myślałam, że jeśli chodzi o kryminały, to naprawdę nic mnie już nie zaskoczy. A jednak! Powieść „Pani komisarz nie znosi poezji” ma coś (a raczej kogoś), czego nie ma żaden inny przeczytany przeze mnie dotąd kryminał. To komisarz Viviane Lancier, o której można powiedzieć wiele, tylko nie to, że jest sympatyczna (wbrew opisowi wydawcy na okładce). Z czasem rzeczywiście zaczynamy lubić Viviane za jej profesjonalizm, rozpaczliwy brak złudzeń co do atrakcyjności własnej osoby oraz kompas moralny, dzięki któremu bez zbędnych rozterek wybiera interes społeczeństwa nad dobrem groźnego przestępcy, nawet jeśli będzie to źle widziane przez media. Ale najpierw rzuca się w oczy jej oschłość oraz wysokie wymagania stawiane sobie i całemu zespołowi bez względu na staż pracy. Viviane ma też jedną, starannie ukrywaną słabość – jest nią przystojny porucznik Augustine Monot, absolwent studiów literaturoznawczych, początkujący w zawodzie policjanta.

Pełna wersja recenzji dostępna na blogu lowiskoksiazek.blogspot.com

Data: 3 lutego 2014
Autor: Recenzja z blogu literaturomania.blogspot.com
Ocena:

Odpowiedzi na tytułowe pytanie należy szukać w książce Georgesa Flipo, który stworzył nowy cykl kryminałów z przymrużeniem oka i misterną intrygą. Autor udowodnił, że można to połączyć w zgrabną całość.
Tytułową bohaterką jest 37-letnia komisarz Viviane Lancier z III Wydziału Kryminalnego Policji w Paryżu. Pani komisarz nie przepada za wieloma rzeczami, nie tylko za poezją. Jak sama wspomina lubi powieści kryminalne, ale nie literaturę. A teraz wciągano ją w aferę, w której pojawiała się ona na każdym kroku. Musi bowiem przeprowadzić śledztwo, w którym niebagatelną rolę odgrywa tajemniczy sonet przypisywany Charlesowi Baudelaire'owi. Ten kto ma styczność z tym wierszem, ginie w dość krótkim czasie. Pierwszą ofiarą pada Pascal Mesneux, kloszard, który tak się zakochał w twórczości Wiktora Hugo, że się do niego upodobnił. Kto będzie kolejny?

Pełna wersja recenzji dostępna na blogu literaturomania.blogspot.com.

Data: 10 września 2013
Autor: Recenzja z blogu literackie-skarby.blogspot.com
Ocena:
Czyta się gładko, intryga wciąga, uczuciowe zawiłości komisarz Viviane Lancier też, a po pochłoniętej lekturze ciche beknięcie aprobaty (przyjęło się) i cała historia kończy jako miłe, choć ulotne wspomnienie. Dlatego do kryminałów mi nie po drodze – wolę cięższe rzeczy, zostawiające coś po sobie, nawet jeśli miałaby to być niestrawność lub nieprzyjemny i skłaniający do myślenia posmaczek. Ponieważ jednak monotonna dieta jest niezdrowa, lekki kryminał Georges'a Flipo uważam za smakowitą odskocznię.

Kulinarne porównania są zresztą w tym przypadku bardzo na miejscu, bo Flipo dużo i ładnie pisze o jedzeniu. Wokół jedzenia kręci się życie sfrustrowanej komisarz, a w końcu to jej oczyma patrzymy na całą historię. Na pierwszych stronach powieści w centrum uwagi znajduje się intrygujący placek z bekonem – dowód rzeczowy pożarty przez porucznika Monota (który, jak widać, również ceni sobie rozkosze dla podniebienia – myślę, że i dlatego Vivianka zaczęła podświadomie widzieć go bardziej atrakcyjnym ;)), a później już płyniemy wartkim strumieniem maczanych w jogurcie batonów Mars, wina z syropem cytrynowym, paelli, pasztetów z kaczki, ciast orzechowych, specjałów kuchni śródziemnomorskiej i wietnamskiej...
 
Pełną wersję recenzji czytaj na blogu  literackie-skarby.blogspot.com.
Data: 5 września 2013
Autor: Recenzja z blogu lakomymokiem.blogspot.com
Ocena:
Jakiś czas temu pisałam, jakie to Francuzki są szczupłe, jak poprzestają na małym i jak korzystnie paryska dieta wpływa na linię. Cóż, od każdej zasady są jednak wyjątki. Takim wyjątkiem jest sympatyczna pani komisarz z powieści Georges Flipo "Pani komisarz nie znosi poezji" (Noir Sur Blanc). Viviane Lancier żywi się fast foodami, a następnie katuje dietami. Taka francuska Brigitte Jones:) Dieta pani komisarz nie jest jednak najważniejsza, głównym wątkiem powieści jest kryminalna intryga wokół nowoodkrytego wiersza Baudelaira i fascynacja nowym podwładnym w wydziale. Do książki mam sentyment, gdyż była ta ostatnia pozycja, którą zdołałam przeczytać przed trafieniem do szpitala. Podoba mi się też motto "Mężczyzn nie powinien obchodzić obiad kobiety, a tym bardziej jej sekretne cele". 
 
Nie mogę się doczekać kolejnej pozycji z tej serii "Pani komisarz nie czuje się w klubie jak w raju". Ps. książka dobrze się kończy - pani komisarz zrzuca zbędne kilogramy:) Co do intrygi kryminalnej - musicie sami przeczytać:)
 
Pełna wersję recenzji czytaj na blogu lakomymokiem.blogspot.com.
Data: 18 lipca 2013
Autor: Recenzja z blogu bernadettadarska.blog.onet.pl
Ocena:

Pierwsza odsłona kryminalnej serii z tytułową panią komisarz zapowiada się całkiem obiecująco. Dużo w niej humoru sytuacyjnego, ale też mnóstwo trafnych spostrzeżeń dotyczących rzeczywistości. W trakcie śledztwa może się więc tutaj zdarzyć, że niezbędna będzie specjalistyczna wiedza na temat poezji. Okaże się też, że placek znaleziony w torbie denata zostanie zjedzony przez policjanta. Nie będzie również zaskakujące to, że od przedstawiciela prawa na konferencji prasowej oczekuje się wyglądu tożsamego z tym, co prezentuje się na pokazach mody. Głowna bohaterka to posiadająca swój gabinet (informacja bardzo istotna) komisarz Viviane Lancier. Trudno byłoby obronić tezę, iż jest wzorem kryminalnego sprytu, inteligencji, sztuki dedukcji. Wręcz przeciwnie: jest dość egzaltowana, nieprzewidywalna, a nawet… wredna. Budzi jednak sympatię czytelnika. Może dzięki swoim wadom – nadwadze i kompletnej nieznajomości literatury (poza kryminałami), może dzięki swoim upodobaniom – namiętnie słucha Bacha, może dzięki dość specyficznie okazywanej władzy i sile – lubi dowodzić swoimi podwładnymi (męskimi, bo kobiety nie wytrzymują jej szefostwa długo) i jest w stanie skłonić przestępcę do gestów, tak je nazwijmy, ostatecznych. Pani komisarz towarzyszy w śledztwie, stawiający pierwsze kroki w zawodzie, porucznik Augustin Monot. Mężczyzna, w przeciwieństwie do Viviane, pięknie recytuje poezję, zna najważniejsze nazwiska poetów i doskonale odnajduje się w kontaktach z mediami. Choć obie postaci bardzo się od siebie różnią, dobrze się uzupełniają i coraz lepiej rozumieją. A ponieważ śledztwo dotyczy nie tylko zabójstwa bezdomnego, ale i pewnego wiersza, inicjującego kolejne przestępstwa, wspomniana współpraca obojga bohaterów okaże się bardzo ważna.

Data: 5 sierpnia 2013
Autor: Adam Kraszewski, recenzja z blogu recenzjeksiazek.natemat.pl
Ocena:

Viviane Lancier, 37-letnia singielka, to kobieta, która co rusz stosuje najróżniejsze diety, nie znosi swojego odbicia w lustrze, uważając, że w sukience wygląda jak baleron. Na dodatek jej nowy pracownik, Augustin Monot odkrywa ciało zabietgo kloszarda, czym sprowadza szereg kłopotów na swój wydział, a co za tym idzie i na swoją panią komisarz. Oczywiście jak na złość, sprawa dotyczy poezji, której pani komisarz serdecznie nie cierpi, dodatkowo z każdym dniem, z pozoru łatwa , zaczyna się coraz bardziej komplikować.

Pelną wersję recenzji czytaj na blogu recenzjeksiazek.natemat.pl

Data: 22 lipca 2013
Autor: Recenzja z blogu tu-czytam.blogspot.com
Ocena:

W tomie „Pani komisarz nie znosi poezji” dochodzenie okazuje się nietypowe. Ale już w kreacji postaci widać, że Flipo będzie bawił się konwencjami – dla niego tradycja gatunku to gra, którą wystarczy podjąć, by dobrze się bawić. Tworzy to całkiem przyjemną całość. Czytelnicy będą nie tylko angażować się w nietypowe śledztwo – bo bohaterowie najwyraźniej nie znoszą też rutyny – ale i cieszyć się intertekstualiami. Flipo w ogóle z literaturoznawczych poszukiwań czyni fragment historii – co jest rzadkością w literaturze rozrywkowej. I nietrudno przyznać, że także ją uszlachetnia. „Pani komisarz nie znosi poezji” to przede wszystkim kryminalny dowcip już w samej konstrukcji. W planie treści bowiem nie chodzi o śmiech bez przerwy.

Pełną wersję recenzji czytaj na tu-czytam.blogspot.com

Data: 1 lipca 2013
Autor: Recenzja z blogu stulecieliteratury.pl
Ocena:

Georges Flipo spisał się na medal. Stworzył niebanalną historię kryminalną, dobrze poprowadzoną, przemyślaną, z nietuzinkowymi bohaterami i akcentami humorystycznymi. Intryga jest na tyle skomplikowana, że nie pozwalała mi się domyślić rozwiązania zagadki, choć oczywiście swoje pomysły miałam. Jednym słowem, jest to świetna lektura, która zapewni rozrywkę na lato, gwarantując mile spędzony i dobrze wykorzystany czas. A ja już niecierpliwie czekam na kolejną część przygód komisarz Lancier. 

Pełną wersje recenzji czytaj na stulecieliteratury.pl

Data: 20 czerwca 2013
Autor: Marta Guzowska, recenzja z portalu zbrodniczesiostrzyczki.pl
Ocena:

Pani komisarz Viviane Lancier nie znosi też (kolejność dowolna): swojego ciała (za grube), jaskrawych kostiumów (nie można się w nie wbić), diet (utrudniają życie), młodych, niedoświadczonych pracownikom (jeszcze bardziej utrudniają życie). Jeden z tych ostatnich wyciął wyjątkowo głupi numer. Zamiast zostawić starego kloszarda tam, gdzie został napadnięty, przenosi go do innego dystryktu, objętego (niestety) władzą pani komisarz. Kloszard, poza swoim niezwykłym podobieństwem do Wiktora Hugo, ma też inną tajemnicę. Wśród jego rzeczy policjanci znaleźli zaadresowaną do członków Akademii Francuskiej kserokopię nieznanego dotychczas sonetu Baudelaire’a. Wokół sprawy rozpętuje się szum medialny i jedyne, co irytuje panią komisarz jeszcze bardziej, to jej nowy asystent, który najwyraźniej nie tylko zna się na poezji i dobrze wypada w telewizji, ale też potrafi kojarzyć fakty i okazuje się zaskakująco pomocny w śledztwie. Jednak problemy pani komisarz dopiero się zaczynają. Padają kolejne ofiary, a morderstwa niepokojąco odnoszą się do kolejnych strof sonetu.  

Podczas lektury „Pani komisarz…” nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że autor, Georges Flipo, zmęczył się lekturą Danów Brownów i innych Klubów Dantego i postanowił napisać parodię tego gatunku. Nie mogłam się też oprzeć wrażeniu, że książka Flipo jest o wiele lepsza, niż wszystkie dzieła Browna zebrane do kupy: dowcipniejsza, wyrazistsza, mniej banalna, a nawet zagadka kryminalna, rzecz, jak się czasem wydaje po niektórych lekturach, o drugorzędnym znaczeniu w powieściach kryminalnych, no więc nawet zagadka po prostu ciekawa. Ale najlepsza jest pani komisarz. Georges Flipo jest mężczyzną, a nie zamaskowana kobietą (sprawdziłam w internecie), ale potrafi zadziwić trafnym portretem swojej głównej bohaterki. Portretem nieco przejaskrawionym, ale każda dobra karykatura musi się przede wszystkim opierać na udanej obserwacji. A obserwacje Flipo dotyczące irytacji (w liczbie mnogiej) pani komisarz są nie tylko ogromnie zabawne, ale i bardzo prawdziwe.

Jeśli szukacie lektury na plażę, weźcie koniecznie „Panią komisarz…” Gwarantuje dobrą zabawę i nie pozostawia kaca.

  • O AUTORZE
  • O AUTORZE
Georges Flipo
urodzony w Marcq-en-Baroeul w północnej Francji, mieszka w tej miejscowości do dwudziestego roku życia. Następnie przenosi się do Paryża, gdzie kończy studia menedżerskie w...
  • INNE AUTORA
  • INNE KSIĄŻKI AUTORA
  • Z TĄ KSIĄŻKĄ ZAMAWIANO ROWNIEŻ
  • Z TĄ KSIĄŻKĄ ZAMAWIANO ROWNIEŻ
  • POLECANE KSIĄŻKI
  • POLECANE KSIĄŻKI
}
}
}
}
}
}
}
}
Copyright © by NSB 2007-2015
Wykonanie: YELLOWTEAM.PL

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.