William Dalrymple
Ze Świętej Góry
Ze Świętej Góry
Tytuł oryginału: From the Holy Mountain
Język oryginału: angielski
Przekład: Krzysztof Obłucki
Oprawa: twarda całopapierowa
Format: 150x240
Formaty ebook: epub mobi
ISBN: 978-83-65613-05-9
Wydanie: I
Data wydania: styczeń 2017
Ilość stron: 608
William Dalrymple
Ze Świętej Góry
OPIS

Bogata mieszanka historii i duchowości, przygód i polityki, powiązana nicią czarnego humoru, znanego czytelnikom Williama Dalrymple’a z jego poprzednich utworów.

W 587 roku naszej ery, dwóch mnichów, Jan Moschos i Sofista Sofroniusz, rozpoczynają niesamowitą podróż przez świat bizantyjski, od brzegów Bosforu po piaskowe wydmy Egiptu. Ich celem jest zebranie mądrości mędrców i mistyków z Bizantyjskiego Wschodu, opisanie delikatnego świata, który miał wkrótce runąć pod naporem Islamu. Prawie 1500 lat później, wykorzystując pisma Jana Moschosa jako swój przewodnik, William Dalrymple wyrusza, by odtworzyć ich drogę.

Gdy zdamy sobie sprawę, że w tej podróży towarzyszyły mu: wojna domowa w Turcji, ruiny Bejrutu, napięcia na Zachodnim Brzegu Jordanu i bunt fundamentalistów w Egipcie, sprawozdanie Williama Dalrymple’a staje się porywającą elegią dla ginącej cywilizacji wschodniego chrześcijaństwa.

 

„Zgrabnie napisana, przejmująca i odważna relacja z wędrówki, która konfrontuje dawny idealizm z nienawiścią, zeświecczeniem i wyparciem się wiary teraźniejszości”.

Karen Armstrong

 

„Ta wspaniała książka powinna zajmować należne jej miejsce na półce obok "W Patagonii" Chatwina [...] [Jest] pełna poezji starożytnych miejsc [...] [i] bez trudu przenosi zafascynowanego czytelnika do zanikającego świata”.

„The Washington Post Book World”

 

„Tren Dalrymple’a poświęcony wschodniemu chrześcijaństwu dorównuje najlepszym współczesnym książkom podróżniczym – Road to Oxiana Roberta Byrona, A Time of Gifts Patrika Leigh Fermora i Short Walk in the Hindu Kush Erika Newby’a”.

„The Scotsman”

 

„Każdy autor książek podróżniczych, który w tym, co robi, jest świetny, uznany, kochany i potrzebny, musi posiadać szereg niezwykłych cech, a William Dalrymple ma je wszystkie. Jego ucho do rozmów jest równie wyczulone jak Alana Bennetta. To najlepsza i najbardziej zaskakująca książka od nie pamiętam kiedy”.

Peter Levy, „Literary Rewiev”


Recenzje
Data: 31 stycznia 2017
Autor: Recenzja z bloga www.niestatystycznypolak.blogspot.com
Ocena:
William Dalrymple - nasz dzielny Szkot, którego znacie z książek ?Powrotu króla? i ?Miasta dżinów. Rok w Delhi? wyruszył na bardzo nietypową wyprawę. Zafascynowany wspomnieniami innych podróżników ? Jana Moshosa i Sofroniusza Sofisa postanawia podążyć ich śladami. I pewnie nie byłoby to aż tak nietypowe, gdyby tych wypraw nie dzieliło w czasie ponad.... 1300 lat. Dwaj bizantyjscy mnisi chcieli odwiedzić najważniejsze miejsca, na które wpływ miała kultura ich kraju. A czasy były złe i niepewne, bo na podbój świata ruszyli już wyznawcy Proroka Mahometa. Niedługo po zakończeniu wyprawy Jana Moshosa i Sofroniusza Sofisa, świat, który opisywali w swoich pamiętnika z podróży już nie istniał. William Dalrymple chciał obejrzeć to, co do dziś zachowało się z czasów bizantyjskich. Wyruszając ze stolicy ówczesnego Wschodu czyli Bizancjum starał się odnajdywać miejsca, które w owych czasach słynęły ze wspaniałej architektury lub świątobliwych mężów kościoła prawosławnego. Wnioski, do jakich dochodzi są zaskakujące. Istambuł, po przeniesieniu stolicy Turcji do Ankary stracił większość ze swojej magii. Polityka władz tureckich doprowadza do niszczenia materialnych dowodów na to, że kulturę i sztukę krzewili tam głównie Grecy lub ? w innych częściach kraju ? chrześcijańscy Ormianie. Dochodzi do takiej paranoi, że młode pokolenie wychowane nawet nie na kreskówkach, tylko na czasami lekko podejrzanych źródłach internetowych potrafi twierdzić, że na przykład taki Homer nie był Grekiem lecz Turkiem i nie miał na imię Homer, tylko Omar, a wszystkie zabytki Stambułu to efekt wspaniałego rozkwitu Imperium Osmańskiego. A że fakty temu przeczą, tym gorzej dla faktów. Celowo i świadomie są niszczone (lub całkowicie niechronione, co powoduje te same skutki, nieco tylko odsunięte w czasie) zabytki kultury przedmuzułmańskiej. Popadają w ruinę świątynie, a cmentarze i forty, są ?dyskretnie" wysadzane przez wojsko. Jest to jeden z tych nielicznych momentów, kiedy w Turcji coś zostaje zrobione profesjonalnie i skutecznie, bo po płytach nagrobnych nie pozostaje nawet ślad. Obecnie kozłem ofiarnym są Kurdowie, którzy jednak stosunkowo niedawno, bo na początku XX w. wspierali ochoczo Turków w akcjach zwalczania Ormian. Teraz przyszła kolej na nich samych, bo z mieszkających tam od wieków Ormian została już nieliczna garstka. Co i tak nie przeszkadza w ich prześladowaniu i dyskretnym mordowaniu. Zupełnie inna sytuacja miała miejsce raptem 20 lat temu w Syrii. Aleppo było najbardziej tolerancyjnym dla innowierców miastem, a Syria ? najbardziej przyjaznym i tolerancyjnym krajem Bliskiego Wschodu. Chrześcijanie przeróżnych nurtów, jazydzi, potomkowie Chaldejczyków czy perskich Czcicieli Ognia żyli sobie spokojnie w ?straszliwej dyktaturze? rodu Assadów. A chwalił te rządy jako światłe i sprawiedliwe, (jeśli się nie zajmował polityką, oczywiście) sam Prawosławny Patriarcha Antiocheński. Tak, w tym samym Aleppo, w którym nieprzerwanie od 2011 trwają walki z oficjalnymi władzami syryjskimi prowadzone przez ?demokratyczną opozycję?. Składającą się, jak to w demokratycznych opozycjach bywa z ?prześladowanej? większości sunnickiej. Fakt, że kiedy obejmie ona władzę to alawici, druzowie, imamici i ismailici, prawosławni, Chaldejczycy czy katolicy lub protestanci stracą swoją uprzywilejowaną pozycję jest chyba oczywisty. I z dużym prawdopodobieństwem ? razem z głowami i majątkiem. Dziwne to wszystko, że aspirująca do Unii Europejskiej Turcja okazała się krajem barbarzyńskim, a ?nieokrzesana, krwawa dyktatura syryjska? najbezpieczniejszym dla innowierców krajem Bliskiego Wschodu, bardziej nawet chwalonym niż Liban, gdzie z mocy prawa prezydent jest maronitą, premier sunnitą, przewodniczący pierwszej izby parlamentu szyitą, przewodniczący drugiej greckim ortodoksem. Wizyty w Libanie, Egipcie, Izraelu czy Zachodnim Brzegu Jordanu też pokażą Wam nieco inny obraz świata, niż ten aktualnie obowiązkowy, a głoszony w ramach Pax Americana. Z weselszych tematów ? kościół wschodni na tamtych obszarach ma tak nawiedzonych wyznawców, że nawet co bardziej odjechani przedstawiciele "personelu naziemnego" wydadzą się Wam sympatycznymi liberałami. Do tej pory kult słupników ma się dobrze, a najbardziej znanym był niejaki św. Szymon Słupnik Starszy. Uprawnienia świętego w kościele katolickim utracił podobno w latach 60-tych XX w, gdyż uznano, ze gość raczej, jak to mówiła moja Babcia ?nie miał wszystkich w domu?. Jednak napotkani przez Williama Dalrymple ortodoksyjni prawosławni uważający papieży za Antychrystów, a ich matki za Nierządnice Babilońskie odebrania Szymonowi Słupnikowi tytułu świętego do wiadomości nie przyjmują. W jednym z odwiedzonych przez Williama miast jest nawet projekt wybudowania świątyni z miejscem dla słupników. Ba, jest nawet kandydat na to zaszczytne stanowisko, tylko chwilowo nie pełni funkcji, bo.... robi doktorat za granicą. Tak sobie pomyślałem ? a może by tak i u nas ? Bardzo piękna wizja :-D http://niestatystycznypolak.blogspot.com
  • O AUTORZE
  • O AUTORZE
William Dalrymple
ur. 1965 r. w Szkocji – pisarz, historyk i krytyk literacki, którego zdania w sprawie Afganistanu zasięgał prezydent Obama, napisał osiem książek, za które otrzymał...
  • INNE AUTORA
  • INNE KSIĄŻKI AUTORA
  • Z TĄ KSIĄŻKĄ ZAMAWIANO ROWNIEŻ
  • Z TĄ KSIĄŻKĄ ZAMAWIANO ROWNIEŻ
  • POLECANE KSIĄŻKI
  • POLECANE KSIĄŻKI
}
}
}
}
}
}
}
}
}
Copyright © by NSB 2007-2015
Wykonanie: YELLOWTEAM.PL

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.